
Ma głos, którym zachwyciła się Kayah. Charyzmę, która pozwoliła jej zaistnieć w programie "The Voice", potem ta charyzma pchnęła ją do wydania bardzo dobrej płyty. Piosenkarka w najlepszym znaczeniu tego słowa. Aleksandra Galewska o tym, ile trzeba energii i koncentracji, gdy jest się artystką w Polsce.
REKLAMA
Tomasz Golonko: Panią jako wokalistkę, artystkę, chciałem zapytać, co Pani robi, aby dobrze zacząć dzień?
Aleksandra Galewska: Dzień zaczynam ćwiczeniami. Średnio godzinę dziennie na "chodziku", potem jeszcze brzuszki, pompki. Jeśli tego nie zrobię, mam wyrzuty sumienia. Od razu po przebudzeniu muszę coś zjeść, bo zawsze jestem bardzo głodna.
Wystrzega się pani jakiś produktów?
Na pewno staram się nie jeść "szkodliwych" produktów, ponieważ w ogólnym rozrachunku mi się to nie opłaca - im więcej złego jedzenia, tym więcej czasu trzeba poświęcić ćwiczeniom. Myślę, że jest to rodzaj nerwicy, ale przynajmniej nie jęczę, że jestem gruba.
Koncentracja to...?
Stuprocentowe zaangażowanie się w to, co chce się zrealizować. Czas+pasja+radość z tego, co się robi.
Kiedy dla pani trudniej się skoncentrować? Rano czy wieczorem? Z czego to wynika?
Ranek zawsze był dla mnie strasznym czasem. Ale już przedpołudnie, południe - mogłoby nie istnieć. Najlepszy jest wieczór - ciemno, cicho.
Dobrze rozpoczęty dzień to jedno, ale czy są momenty w pani zawodzie, które wymagają na przykład dużej koncentracji?
Każdy etap wymaga koncentracji. Od poznawania utworu po wykonanie na scenie. Jedynie różnicę znalazłabym w sytuacji, w której jesteś na scenie sam lub z grupą. Występ z orkiestrą jest wielką frajdą, ponieważ odpowiedzialność rozłożona jest na wielu muzyków i czujesz, że współtworzysz ciekawą plamę dźwiękową, która nie zależy tylko od ciebie.
Nie boisz się, że...
...coś popsujesz, bo i tak nie będzie to do wychwycenia, a świadomość tego rodzaju bezpieczeństwa powoduje, że raczej się nie pomylisz, bo się nie denerwujesz? W grupie masz inny rodzaj koncentracji, poczucie współtworzenia i chęć zrobienia czegoś świetnego sprawia, że czujność wyostrza ci się na 150%.
A gdy przychodzi moment, że ta czujność spada?
Zmęczenie wynika bardziej z poczucia beznadziei. Jeśli coś mi się dobrze układa, nie myślę o zmęczeniu, ale jeśli nic mi się nie klei, to atakuje mnie poczucie, że świat nie ma sensu. Wtedy włączam sobie teledyski Britney Spears, "Sex w wielkim mieście" albo tutorial o tym, jak zmniejszyć nos makijażem, dostaję głupawego śmiechu, spadam z krzesła i od razu wraca mi energia. Być może z powodu uderzenia.
Zostańmy przy uderzeniu. Zdarzyło się pani z powodu braku tej koncentracji zaliczyć upadek albo zwykłą wpadkę?
Tak. Jak przyleciał do Polski Barack Obama, siedziałam z psem na Nowym Świecie w Warszawie i słuchałam przemówienia. Pani obok coś do mnie powiedziała, ja jej odpowiedziałam, rozmowa się skończyła. Po kilku chwilach, myśląc o tym, czego ode mnie chciała, a chciała uratować mojego psa przed śmiercią, bo bawił się plastikową łyżeczką, powiedziałam na głos "dziękuję". Zaznaczam, że już z nią nie rozmawiałam.
I?
Udałam, że to było do psa…
Spacer z psem, może kino, dobre jedzenie. Co pani robi dla siebie, aby odpocząć?
Nie muszę odpoczywać, bo nie mam od czego. Robię same super rzeczy!
Pytam, bo jak człowiek jest bardziej wypoczęty, to jest bardziej skoncentrowany na pracy.
Myślę, że równie ważne, co wypoczynek, jest super towarzystwo. Dobrze chodzi się do pracy, w której spotka się inspirujących ludzi. Wtedy praca tak nie męczy. Czytam teraz o nerwicach. Pani pisze o tym, że w pracy tylko liczy i liczy. Na pewno nie robi tego na stojąco. Siedzi i liczy, i na pewno jest bardziej zmęczona tym po ośmiu godzinach niż zawodowy jeździec.
A potem, po tych ośmiu godzinach, trzeba jeszcze załatwić parę spraw. Artystów to też dotyczy?
Osobiście umieram przy wypełnianiu druczków, formularzy, pism i wniosków. Dostaję przy tym lęków i potrzebuję wsparcia z zewnątrz. Myślę, że wiele osób tak ma i wtedy właśnie potrzebna jest koncentracja i skupienie się na celu. Sam początek jest trudny, bo nie widzimy nic, ale im dalej, tym bliżej końca. Z muzyką jest tak samo. Siadasz i nie masz nic. Trzeba już na początkowym etapie powiedzieć sobie, że będzie dobrze!
A jak jest źle? Co panią wybija z rytmu?
Niemiła i niesympatyczna wiadomość z zewnątrz, złe wieści, brak zaufania innych czy do nas, brak pozytywnych bodźców. Człowiek sam z siebie ma wiele do zaoferowania, sami innym podcinamy skrzydła. Emitujmy tęczę, rozsiewajmy czar.
