Jan Jakub Kolski, reżyser
Jan Jakub Kolski, reżyser FOT. MALGORZATA KUJAWKA / AGENCJA GAZETA

Grajdołek i zaścianek. Tak, od lat zresztą, mówi się o polskim show-biznesie. Faktycznie, w porównaniu do tego amerykańskiego, nasza branża rozrywkowa przypomina bardziej fanklub gwiazdek serialowych, niż potężną machinę do zarabiania pieniędzy. Mniejsze zaplecze, nie te pieniądze, ale czy mentalność?

REKLAMA
Bo okazuje się, że w czymś jednak Zachód doganiamy. Może nawet w tym jednym aspekcie jesteśmy równi. Ten nasz grajdołek goni sensacje z równą pazernością, co ten w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii.
logo
Grażyna Błęcka Kolska i Jan Jakub Kolski FOT. RAFAL MALKO / AGENCJA GAZETA
Jan Jakub Kolski, który jest twórcą filmów tak dobrym, tak utalentowanym i znanym przede wszystkim z tego właśnie talentu, a nie koloru i marki telefonu, stał się nie tyle częścią show-biznesu, co jego ofiarą. W sposób najgorszy, bezczelny i zwierzęcy. Jak hieny. Tak bowiem zachowali się polscy paparazzi podczas okresu dla tego człowieka najtrudniejszego. Pod koniec lipca, w wypadku samochodowym ginie jego córka Zuzanna. W tragicznym w skutkach wydarzeniu bierze udział także jego była żona Grażyna Błęcka-Kolska, która auto prowadziła. Pani Grażyna przeżywa, ale rodzinny dramat jest ogromny. Tym bardziej, że jest też dramatem obdartym z prywatności, bo zarówno reżyser jak i aktorka, to osoby znane. Świadkami wypadku staliśmy się zatem my wszyscy, bo media temat bardzo eksploatowały.
logo
Grażyna Błęcka-Kolska FOT. RAFAL MALKO / AGENCJA GAZETA
Ale nie to jest w tym wszystkim najgorsze, pozbawione człowieczeństwa. Tylko to, co zgotowali paparazzi rodzicom zmarłem dziewczyny podczas uroczystości bardzo prywatnej, intymnej. Na pogrzebie. Rodzice, bo w tym momencie, na tę chwilę, przestali być osobami znanymi, gwiazdami, postaciami masowej wyobraźni. Byli, mieli prawo być, przede wszystkim ludźmi. Otuleni prywatnością, którą w tym momencie powinno się im zagwarantować. Więc jakim człowiekiem trzeba być, aby odzierać człowieka z tej prywatności, w takim momencie? Paparazzim? Reżyser wydarzenie wspomina na łamach "Polityki", gdzie mówi o zachowaniu tzw. fotopstryków. W końcu - mówi tak naprawdę o upadku dobrych obyczajów.
Jan Jakub Kolski

Zabrali nam wszystko, co się należy człowiekowi w takich dniach: godność, prywatność, intymność, żałobę. Wszystko. Ale najbardziej nienawidzę ich za to, że nie pozwolili mi spokojnie pożegnać mojego dziecka. Dwóch chłystków w spodenkach i klapkach podczas pogrzebu weszło nawet do kościoła, by sfotografować moje łzy. Na publikację zdjęć nie wyraził zgody ksiądz. Czułem się osaczony i bezradny jak nigdy wcześniej w życiu. Dotknęła nas niewyobrażalna tragedia, a oni zamienili ją w piekło; dranie z tabloidów i ich czytelnicy. Bo to była kooperacja wybudowana na naszym cierpieniu. Z jednej strony właściciele kloaki, z drugiej miłośnicy kąpieli w gazetowym gównie.

logo
Grażyna Błęcka-Kolska FOT. ALINA GAJDAMOWICZ / AGENCJA GAZETA
Smutna strona show-biznesu właśnie wygląda tak. Polska branża rozrywkowa to nie tylko popularne programy taneczne, głupiutkie celebrytki, których iloraz inteligencji wprawia nas w dobry niekiedy nastrój. Ale także pazerność, ogłupienie, a wszystko to dyktują pieniądze, ich ilość, a potem możliwości jakie mogę te pieniądze dać. Za cenę wszelką, nawet gdy w grę wchodzi zezwierzęcenie.