
Grajdołek i zaścianek. Tak, od lat zresztą, mówi się o polskim show-biznesie. Faktycznie, w porównaniu do tego amerykańskiego, nasza branża rozrywkowa przypomina bardziej fanklub gwiazdek serialowych, niż potężną machinę do zarabiania pieniędzy. Mniejsze zaplecze, nie te pieniądze, ale czy mentalność?
Zabrali nam wszystko, co się należy człowiekowi w takich dniach: godność, prywatność, intymność, żałobę. Wszystko. Ale najbardziej nienawidzę ich za to, że nie pozwolili mi spokojnie pożegnać mojego dziecka. Dwóch chłystków w spodenkach i klapkach podczas pogrzebu weszło nawet do kościoła, by sfotografować moje łzy. Na publikację zdjęć nie wyraził zgody ksiądz. Czułem się osaczony i bezradny jak nigdy wcześniej w życiu. Dotknęła nas niewyobrażalna tragedia, a oni zamienili ją w piekło; dranie z tabloidów i ich czytelnicy. Bo to była kooperacja wybudowana na naszym cierpieniu. Z jednej strony właściciele kloaki, z drugiej miłośnicy kąpieli w gazetowym gównie.
