W ubiegłym roku życie odebrało sobie ponad pięć tysięcy osób.
W ubiegłym roku życie odebrało sobie ponad pięć tysięcy osób. newsweek.pl

Kiedyś w Polsce samobójstwo popełniało od czterech do pięciu tysięcy osób rocznie. Teraz – ponad sześć tysięcy.– Zgonów w wyniku samobójstw mamy już dwa razy więcej niż w wypadkach drogowych – mówi "Newsweekowi" psychiatra Marek Balicki, były minister zdrowia.

REKLAMA
Prof. Maria Jarosz, socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN wydała ostatnio książkę "Samobójstwa. Dlaczego teraz", w której przeanalizowała przypadki samobójstw z ostatnich 60 lat. Zauważyła, że w tym czasie gwałtownie zwiększyła się dysproporcja między między liczbą samobójców a samobójczyń.
Jak pisze "Newsweek", mężczyźni zawsze częściej decydowali się na ten krok, jednak w ostatnich latach ta różnica stała się jeszcze większa. – Tak dużych dysproporcji nie ma nigdzie na świecie – podkreśla w rozmowie z tygodnikiem prof. Jarosz. – Za granicą zaczyna się postrzegać Polskę jako kraj silnych kobiet i coraz słabszych mężczyzn – dodaje.
Eksperci wyjaśniają, że dramatyczną decyzję o zakończeniu własnego życia podejmują przede wszystkim dojrzali mężczyźni, którzy nie mogą pogodzić się ze stratą. Samotny, bezrobotny, opuszczony. W depresji.
– Klasyczny samobójca to dojrzały mężczyzna, który nie może się pogodzić ze stratą – mówi w "Newsweeku" dr hab. Bartosz Łoza, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. To czasami strata pracy, pozycji, czasami pieniędzy albo partnerki. Najczęściej odchodzą samotni, opuszczeni, bezrobotni. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne może cierpieć nawet 23 proc. Polaków, jednak opieką psychiatryczną objęta jest tylko jedna czwarta z nich. W Polsce jest 6 psychiatrów na 100 tysięcy mieszkańców, podczas gdy na Węgrzech – 9, w Czechach czy Niemczech – 12, w Finlandii czy we Francji – 22.
Prób samobójczych jest dziesięć razy więcej niż samobójstw. Wynika z tego, że tych, którzy nie mają siły żyć, może być ponad 60 tys.
logo
Fot. Newsweek
W nowym wydaniu tygodnika jest też wywiad z poetą Tomaszem Jastrunem, który opowiada o swoich zmaganiach z depresją.
– Zdarzyło mi się raz w mieszkaniu zastanawiać, gdzie się najlepiej powiesić. (...) Ratowało mnie poczucie humoru. Uśmiechałem się wisielczo: „Co ja właściwie robię, groteska; szukam miejsca, gdzie się powiesić – ale jaja”. Moja forma samoobrony, nie tylko w depresji, to robienie tematu z dramatu, opisywanie go. Bardzo polecam wszystkim, którzy są na dnie: patrzeć – jak pisał Norwid – jak skorzystać na nieprzyjacielu. Czyli na nieszczęściu. Jak w dżudo, gdzie wykorzystuje się siłę przeciwnika - przekonuje Jastrun.
Cały artykuł i wywiad z Tomaszem Jastrunem – w najnowszym wydaniu "Newsweeka".