
Przyzwyczailiśmy się do tego, ze pracownicy tzw. budżetówki marudzą na temat wysokości swoich zarobków. A to pielęgniarki i lekarze, to znów strażacy i celnicy uważają, że zarabiają zbyt mało w stosunku do sąsiadów: glazurników, hydraulików i kasjerów z Biedronki. Tymczasem Główny Urząd Statystyczny twierdzi, że tę walkę klas od lat wygrywają pracownicy sektora publicznego.
REKLAMA
800 złotych pensji na rękę więcej dostają zatrudnieni w sektorze publicznym, niż ci pracujący u prywaciarza - wynika na opublikowanych niedawno danych GUS. Z 8,5 miliona pracujących, 3 mln pracuje w urzędach i państwowych firmach, a 5,5 mln w firmach prywatnych. Otóż w prywatnych przedsiębiorstwach przeciętna płaca to 3542 zł brutto, czyli 2534 zł netto. W sektorze publicznym jest ona wyższa i wynosi 4683zł brutto, co oznacza wypłatę 3329 zł na rękę.
Największe różnice są w górnictwie. Pracownik państwowej kopalni np. z Kompanii Węglowej albo Katowickiego Holdingu Węglowego zarabia średnio 7 tys. zł brutto (wliczając dodatki, 13. pensję, deputat węglowy i inne świadczenia.) Pracownicy prywatnych firm górniczych, do których m.in zaliczają się ci z notowanej na giełdzie kopalni Bogdanka dostają zaledwie 5,1 tys zł. O górnikach na bogato już pisałem, kiedy po publikacji listy płac Kompanii Węglowej okazało się, że fizyczny pracownik tej spółki oddelegowany do pracy w kotłowni zarabia tyle, co szeregowy pracownik banku w Warszawie.
Takich przypadków jest więcej. Również w publicznej służbie zdrowia zarabia się więcej niż prywatnej - odpowiednio 3660 zł i 3128 zł. miesięcznie. Podobnie państwowych hotelach i restauracjach. Średnio płacą one pracownikom 500 złotych brutto więcej niż prywatnych firmach tej branży. W państwowych zakładach naprawy samochodów (nawet nie wiedziałem, że takie jeszcze istnieją) różnica wynosi prawie 900 złotych więcej (4,4 tys. zł) niż u prywaciarza (3,5 tys. zł). W tym wypadku liczba szczęśliwców jest niewielka - to zaledwie 3,9 tys. zatrudnionych na państwowym osób.
– W Polskim Busie zarabia się 2750 zł plus 250 zł premii, która można utracić za skargi pasażerów i niepunktualną jazdę – twierdzi kierowca przewoźnika. Polski Bus nie ujawnia danych o płacach. Ale kiedy opublikowano je na forum etransport.pl okazało się, że kierowcy czerwonych autobusów należą do elity swojego zawodu. – Wożąc ludzi padliną o nazwie autobus musiałbym pracować przez ponad 275 godzin w miesiącu – skarży się kierowca z MPK porównując swoje zarobki do Polskiego Busa. I zapowiada przejście do prywatnej konkurencji. Polski Bus to zaledwie wyjątek potwierdzający regułę. Na stałe przewaga prywatnych pracodawców przejawia się w bardziej zaawansowanych technologicznie branżach. To bankowość, wytwarzanie i sprzedaż energii elektrycznej, praca w ośrodkach badawczych.
Daje pracę, płaci mało
Czas więc zmierzyć się z mitem biznesmena dobrodzieja, którzy tworzy wysokopłatne miejsca pracy. W kampanii reklamowej „Przedsiębiorcy tworzą” konfederacja pracodawców Lewiatan chwali się, że przychody polskich przedsiębiorców są 20-krotnie większe od przychodów wszystkich gmin w Polsce. Jeśli tak, to przedsiębiorcy raczej nie mają ochoty dzielić się sukcesem z pracownikami. Z danych GUS wynika, że 13 proc. z wszystkich zatrudnionych otrzymuje najniższe wynagrodzenie, które w tym roku wynosi 1680 zł. Niskie płace dotyczą 1,3 mln osób.
Czas więc zmierzyć się z mitem biznesmena dobrodzieja, którzy tworzy wysokopłatne miejsca pracy. W kampanii reklamowej „Przedsiębiorcy tworzą” konfederacja pracodawców Lewiatan chwali się, że przychody polskich przedsiębiorców są 20-krotnie większe od przychodów wszystkich gmin w Polsce. Jeśli tak, to przedsiębiorcy raczej nie mają ochoty dzielić się sukcesem z pracownikami. Z danych GUS wynika, że 13 proc. z wszystkich zatrudnionych otrzymuje najniższe wynagrodzenie, które w tym roku wynosi 1680 zł. Niskie płace dotyczą 1,3 mln osób.
Z sondy przeprowadzonej przez dziennikarzy "Dziennika Gazety Prawnej" wynika, że w administracji publicznej praktycznie nie ma osób zarabiających minimalną stawkę. Tak niskiego wynagrodzenia nikt nie otrzymuje ani w resorcie finansów, ani też w ministerstwach edukacji czy zdrowia. – Najniższe wynagrodzenie wynosi u nas 1898 zł i jest wyższe od minimalnego wynagrodzenia o 218 zł – przyznaje cytowany przez DGP Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.
2 tysiące na dzień dobry
Okazało się, że nawet asystent bez doświadczenia zawodowego w ramach pierwszej pracy dostanie zazwyczaj około 2 tys. brutto. Nieliczni na płacy minimalnej to zazwyczaj bezrobotni z prac interwencyjnych. Jak to jest? Albo prywaciarze to sknery, albo państwowe firmy i urzędy oszalały z wypłatami.
Okazało się, że nawet asystent bez doświadczenia zawodowego w ramach pierwszej pracy dostanie zazwyczaj około 2 tys. brutto. Nieliczni na płacy minimalnej to zazwyczaj bezrobotni z prac interwencyjnych. Jak to jest? Albo prywaciarze to sknery, albo państwowe firmy i urzędy oszalały z wypłatami.
– Jak dotąd nikt nie zbadał efektywności pracy urzędników. Ich płaca i praca nie podlega rynkowej ocenie. A więc również system wynagrodzeń tworzony jest „na oko”. To zupełne przeciwieństwo firm, które muszą konkurować na rynku wykazując się efektywnością i sprawnością - odpowiada dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
Przykład to branża górnicza. W Kompanii Węglowej silne związki wywalczyły wysokie pensje , stałe dodatki i wieloletnie gwarancje zatrudnienia. W efekcie świadczenia pracownicze to 63 proc. kosztów wydobycia węgla. Jedyna notowana na GPW kopalnia-Bogdanka ma znacznie niże koszty pracy 36 proc, za to jako jedna z nielicznych przynosi zysk.
Osobna historia to polskie urzędy. Od kilku lat podwyżki płac są w budżetówce zamrożone. Urzędnicy znaleźli furtki dzięki którym można ominąć finansową blokadę. Pierwsza to nagrody roczne, hojnie wypłacane przez prezydentów i burmistrzów miast oraz ministrów.
Druga to trik „opatentowany” w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jej pracownicy jako jedyni otrzymali podwyżkę o 194 zł do 7 769 złotych. A było to możliwe dzięki temu, że rozdzielili między siebie pensje osób, które odeszły z pracy. Na ich miejsce nie zatrudniono nowych, więc fundusz płac z zgodnie z prawem nie został powiększony.
