Ambasador USA przy ONZ ostro skrytykowała Rosję i oskarżyła ją o kłamstwa
Ambasador USA przy ONZ ostro skrytykowała Rosję i oskarżyła ją o kłamstwa Fot. https://twitter.com/CWynnykWilson/

W sprawie kryzysu na Ukrainie Rosja "manipulowała, mataczyła i bezspornie kłamała", a teraz "musi przestać podsycać ten konflikt" – mówiła podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ ambasador USA Samantha Power. Tymczasem rosyjski minister obrony oświadczył, że rosyjskich żołnierzy nie ma na Ukrainie, a doniesienia w tej sprawie to "kaczka dziennikarska".

REKLAMA
Rada Bezpieczeństwa ONZ zebrała się kilka godzin po tym, jak władze Ukrainy poinformowały, że na terytorium kraju weszły rosyjskie wojska. Premier Arsenij Jaceniuk stwierdził nawet, że to "początek wojny w Europie".
Głosy potępienia
Podczas nadzwyczajnego posiedzenia RB ONZ padały mocne słowa. Ambasador Power przypomniała, że rada spotkała się już 24. raz, by "podjąć próby ograniczenia agresywnych posunięć Rosji na Ukrainie". Oskarżyła też Władimira Putina o kłamstwa na temat rosyjskiej obecności na Ukrainie.
"Za każdym razem wysyłaliśmy wspólny, prosty komunikat: 'Rosjo, przerwij konflikt'. Rosja nie słucha" - narzekała amerykańska ambasador przy ONZ. "Będziemy pracować z partnerami z G7, by wyciągnąć wobec Rosji poważniejsze konsekwencje" – dodała.
W czwartkowy wieczór odbywały się też spotkania szefów dyplomacji europejskich państw. Minister Radosław Sikorski rozmawiał ze swoim białoruskim odpowiednikiem Uładzimirem Makiejem. "Jesteśmy rozczarowani, że eskalacja następuje tak szybko po spotkaniu w Mińsku, z którym wiązaliśmy duże nadzieje" – powiedział.
"Ministrowie podkreślili wspólne dążenie Polski i Białorusi do pokojowego rozwiązania trwającego konfliktu na wschodzie Ukrainy. Minister Sikorski zadeklarował, że Polska nie godzi się z kolejną eskalacją agresji na Ukrainie" – głosi fragment komunikatu polskiego MSZ.
"Kaczka dziennikarska"
Rosja nie zamierza jednak się uginać i przyznawać, że wysłała żołnierzy do sąsiedniego kraju. Rzecznik resortu obrony generał Igor Konaszenkow poinformował w imieniu ministra, że oskarżenia o inwazję "nie mają nic wspólnego z rzeczywistością". "Zwróciliśmy uwagę na pojawienie się tej kaczki dziennikarskiej i jesteśmy zmuszeni rozczarować zamorskich autorów tej informacji i ich nielicznych apologetów w Rosji, którzy tworzą wspólny front, by demaskować ministerstwo obrony" – stwierdził.
NATO przekonuje, że na Ukrainie działa obecnie ponad 1000 rosyjskich żołnierzy.
Putin chce korytarza humanitarnego
W nocy z czwartku na piątek prezydent Putin zaapelował z kolei do prorosyjskich rebeliantów na Ukrainie, by otworzyli korytarz humanitarny dla otoczonych oddziałów armii ukraińskiej. To pozwoli uniknąć "bezsensownych ofiar" i umożliwi udzielenie pomocy medycznej rannym podczas działań wojennych.
"Wzywam separatystów do otwarcia korytarza humanitarnego dla okrążonych żołnierzy ukraińskich, by uniknąć bezsensownych ofiar i pozwolić im na opuszczenie bez przeszkód terenu walk oraz powrót do rodzin" – powiedzał Putin.
Źródło: TVN 24