Sławomir Nowak miał się zrzec mandatu posła, ale tego nie zrobi... bo spłaca kredyty
Sławomir Nowak miał się zrzec mandatu posła, ale tego nie zrobi... bo spłaca kredyty Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Bohater afery zegarkowej i taśmowej nie daje o sobie zapomnieć. Były minister transportu najpierw publicznie ogłasza, że złoży mandat poselski, a po dwóch miesiącach zdziwionym jego opieszałością kolegom z Sejmu wyznaje, że "dla mnie miesięczne uposażenie to rata kredytu". Pomimo że Sławomir Nowak na Wiejskiej pojawia się już bardzo rzadko, to nie przeszkadza mu to w pobieraniu pensji ok. 10 tys. zł.

REKLAMA
– Tak złożę mandat. W ciągu kilku tygodni. Żeby być posłem trzeba, mieć zaufanie publiczne. Ja tego zaufania nie mam. (...) Więc uważam, że jestem to też winny wyborcom – zapowiadał Sławomir Nowak w czerwcu w rozmowie z "Newsweekiem".
Teraz okazuje się, że były to jedynie szumne deklaracje. Sytuację finansową posła prześwietliły dokładnie tabloidy. "Fakt" informuje, że jeszcze przez 18 lat będzie płacił miesięcznie 4 tys. zł raty kredytu za mieszkanie, na które pożyczył pół miliona zł. Bulwarówka przypomina również, że według oświadczenia majątkowego Nowak na koncie ma 70 tys. zł, a ponadto w tym roku wybrał się na wakacje na Sycylię – co jak przekonuje "Fakt", w świetle jego zapowiedzi o złożeniu mandatu posła, miało zirytować jego kolegów z PO.
Przypomnijmy, że Nowak, który dwa dni temu pojawił się w Sejmie, był dopytywany przez dziennikarza o to, czy zamierza dotrzymać danego słowa. Były minister stwierdził, że "nie ma przyjemności z rozmowy" i zignorował pytanie.