
Premier Tusk przeprowadza się do Brukseli. Zmiana na fotelu szefa rządu to doskonała okazja do rekonstrukcji rządu. Większość komentatorów jest jednak zdania, że do głębokiej zmiany nie dojdzie. Na rok przed wyborami parlamentarnymi byłoby to ryzykowne. W ubiegłym tygodniu wszyscy ministrowie przedstawili w Sejmie swoje najważniejsze zadania na najbliższe miesiące. Nowy premier może być tylko administratorem pilnującym wykonania obietnic. Niewykluczone są jednak niewielkie personalne roszady.
Całościowe w tym sensie, że kiedy pójdę do prezydenta i powiem, że jestem gotowy i składam rezygnację, to jest to dymisja całego gabinetu. Tu Konstytucja jest jednoznaczna. To nie jest tak, że zmienia się premier, a pozostaje gabinet. Cały rząd ulega zmianie. Kto będzie w nowym rządzie, zdecyduje premier, prezydent, Sejm i rozmowy koalicyjne. To musi, a nie może być, decyzja, wyobraźnia czy wola nowego premiera.