
Wyobraź sobie, że stawiasz w życiu na własny biznes, swój pomysł. Firma staje się Twoim dzieckiem, dbasz o nią każdego dnia, patrzysz jak się rozwija i odnosi kolejne sukcesy. W pewnym momencie przychodzi inwestor i mówi: odsprzedaj mi wszystko, co masz i zrobiłeś, dam Ci kilkaset milionów dolarów. Odmówić nie jest łatwo.
REKLAMA
W Polsce takich historii jest może kilka, w USA - znacznie więcej. Szczególnie w świecie technologii i startupów, gdzie innowacyjne i cyfrowe projekty z dnia na dzień stają się warte miliardy dolarów - wystarczy, że jakiś gigant zechce je kupić.
Zawsze wtedy pojawia się dylemat przedsiębiorcy: wziąć pieniądze i cieszyć się życiem razem z rodziną czy dbać dalej o swoje biznesowe dziecko, oczko w głowie? Większość z nas zapewne wybrałaby pieniądze - tym bardziej jeśli w grę wchodziłaby kwota miliarda dolarów. Taka kwota, jak to mawiał pewien bohater "Wiedźmina", starczy nie tylko na emeryturę, werandę i gołębie, ale jeszcze nawet na wódkę i damy lekkich obyczajów zostanie.
Business Insider przypomina jednak, że w USA już kilkanaście razy młodzi startupowcy odmawiali koncernom odsprzedania swoich projektów, nawet jeśli proponowano im ogromne sumy - np. Evan Spiegel odrzucił ofertę wykupienia Snapchata przez Facebooka, chociaż opiewała na kilka miliardów dolarów. Opłaciło się, bo dzisiaj Snapchat wyceniany jest na ok. 10 miliardów dolarów.
Nie zawsze jednak odrzucenie oferty jest korzystne. Twórcy aplikacji Viddy nie wzięli stu milionów dolarów, dzisiaj nie mają prawie nic. Firma Qwiki produkująca aplikacje nie chciała zostać częścią Google za ponad 100 mln "zielonych" i dzisiaj żałuje - szybko bowiem opadła moda na tę markę i ostatecznie Qwiki zostało kupione przez Yahoo za ok. 50 mln dolarów.
Jak to jest odrzucić ofertę, która może ustawić człowieka finansowo na całe życie? Jim Payne trzy razy odrzucał oferty przejęć, zanim zgodził się sprzedać swoją firmę MoPub Twitterowi. Ostatecznie okazało się, że czekanie się opłacało, bo Twitter zapłacił 350 milionów dolarów za 100-osobową spółkę.
Payne w rozmowie z Business Insiderem podkreśla jednak, że odmawianie kolejnym inwestorom nie było łatwe. - To były jedne z najtrudniejszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjąłem - zdradza. Założyciel MoPub przyznaje, że raz odrzucił gigantyczną ofertę, bo po prostu wydawało mu się, że jest na to za wcześnie - chociaż inwestor dawał mu pieniądze gwarantujące wygodne życie dla całej rodziny.
Za pierwszym razem, jak opisuje, był spanikowany. - Ktoś stawia Cię w pokerowej sytuacji: wszystko albo nic. I cokolwiek postanowisz, Twoja fortuna stoi na ostrzu noża - wyjaśnia biznesmen. Jak jednak dodaje, w ludzkiej naturze zakodowane jest, że człowiek przywiązuje się do idei i bardzo trudno jest odejść od swojego pomysłu. - Dlatego podczas negocjowania umów już zaczynałem myśleć nad wyjściem z nich - wspomina Payne.
Biznesmen zaznacza jednak, że dzięki tym doświadczeniom nauczył się używać w takich sytuacjach logiki, chłodnego kalkulowania, zamiast dawać się ponieść emocjom. Dzięki temu, gdy przyszedł do niego Twitter, Payne wiedział już jak i co negocjować, by przejęcie opłaciło się nie tylko jemu, ale też jego pracownikom. Dzięki temu 1/3 zatrudnionych w MoPub zostało milionerami - poza samym Paynem, oczywiście.
Źródło: Business Insider
