
Piętnastolatka upozorowała swoje porwanie, chcąc zwrócić uwagę organów ścigania na lichwiarza, który prześladował jej rodzinę. Dziewczynka busem przejechała do pobliskiej miejscowości, znalazła piwnicę w bloku, gdzie się schowała, zadała sobie obrażenia wskazujące na porwanie i zadzwoniła po policję. Ale ta wiedziała, że w opowieści nastolatki coś jest nie tak.
Bo porwania nie było. Nastolatka sama zaaranżowała wszystko. Sprawdziła w internecie, jak powinny wyglądać rany po porwaniu, jak się zachowywać, co mówić policji. Wsiadła więc do busa, pojechała do nieodległej miejscowości i znalazła opuszczoną piwnicę w bloku, gdzie zadała sobie rany, podrapała twarz. Zadzwoniła po policję, której opisała jak cztery osoby porwały ją spod domu i wywiozły w nieznane miejsce – opisuje TVN24.
Matka dziewczynki padła ofiarą lichwiarza, który pożyczył jej pieniądze na założenie drugiego sklepu. Ale biznes się nie bilansował i musiała mu oddać samochód i mieszkanie. Upozorowane porwanie zwróciło na niego uwagę śledczych, mężczyzna spędzi w więzieniu 3,5 roku. Sąd czeka też nastolatkę i choć grozi jej ośrodek wychowawczy, zapewne skończy się na dozorze kuratora.
Źródło: TVN24
