
- To będzie zależało od nowego premiera - tak minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odpowiadał w poniedziałkowym programie "Tomasz Lis na żywo" na pytanie, czy zostaje na dotychczasowym stanowisku w gabinecie stworzonym przez Ewę Kopacz. Szef polskiej dyplomacji ocenił też, jak rozwinąć mogą się w najbliższym czasie wydarzenia na Ukrainie.
REKLAMA
- NATO zaczęło realizować polskie postulaty. Z opóźnieniem ale lepiej późno niż wcale - przekonywał Radosław Sikorski pytany przez Tomasza Lisa o to, czy w Newport Sojusz Północnoatlantycki wreszcie odzyskał kontakt z otaczającą nas rzeczywistością. Szef MSZ przypomniał jednak, że teraz trzeba dopilnować, by decyzje z ostatniego szczytu zostały zrealizowane i struktury NATO pojawiły się nad Wisłą.
Radosław Sikorski nie ukrywał jednak, że nawet ostatnie działania NATO nie odpowiadają w pełni wyzwaniom, które stają się o wiele poważniejsze niż narzędzia wykorzystywane przez Zachód do ich opanowania. - Zachód jest w niedoczasie. Zawsze o parę miesięcy za wydarzeniami - mówił szczerze gość programu "Tomasz Lis na żywo". I nie zawahał się też przyznać, że w Europie zrobiliśmy stanowczo zbyt mało, by zasłużyć dziś na prawdziwy szacunek Władimira Putina.
Jednocześnie minister spraw zagranicznych oceniał, iż na wojnie z Ukrainą największym zagrożeniem dla pozycji Kremla są liczne ofiary wśród rosyjskich żołnierzy. O których nie mówią media, ale coraz głośniej rozpaczają po nich matki i żony. Ta wojna sporo też Rosję kosztuje. Z wyliczeń MSZ wynika, że tylko okupacja Krymu w najbliższych latach będzie kosztowała Kreml nawet 10 mld euro rocznie.
W poniedziałkowym programie Tomasza Lisa szef polskiej dyplomacji odniósł się także do spekulacji na temat tego, iż zabraknie go w składzie nowej Rady Ministrów, którą pokieruje wkrótce Ewa Kopacz. - Rozmawiałem dzisiaj z panią Marszałek Kopacz, ale to, co sobie powiedzieliśmy, to nasza słodka tajemnica - oznajmił Radosław Sikorski. Zdaniem którego, Ewie Kopacz należy dać teraz czas na spokojne skompletowanie nowego rządu.
