
Widząc podwyżki w sklepach Kaliningradu, Sowiecka, Czerniachowska, gubernator Obwodu walnął pięścią w stół. - Różni niewypłacalni biznesmeni podnoszą ceny, wykorzystują okazję! Będziemy to zwalczać i już zwalczamy. Istnieją już takie przypadki, w których pewne osoby zostały zmuszone do obniżenia ceny, do ponownego przywrócenia jej normalnego stanu bytu - grzmiał do dziennikarzy Nikołaj Cukanov. Gubernator Obwodu Kaliningradzkiego właśnie wprowadza rządy twardej ręki. Handlowcy, sklepikarze, prezesi hipermarketów i producenci rolni mają wspólnie podpisać „porozumienie o niepodnoszeniu cen”.
REKLAMA
Gubernator chce karać spekulantów żywnościowych i w ten sposób walczyć z podwyżkami cen w sklepach Małej Rosji – jak nazywana jest kaliningradzka enklawa. A co będzie jak ktoś nie podpisze? Można się domyślać, że pewnie będzie miał problemy z federacyjną służbą antymonopolową. Inny urzędnik administracji wraz z przedstawicielami hipermarketów przygotował już listę firm - dostawców żywności, którzy po wprowadzeniu rosyjskiego embarga na polskie i europejskie produkty domagają się podwyżek za sprowadzane z daleka towary. Cukanow już ogłosił sukces: – Hipermarkety i producenci są gotowi podpisać porozumienie – oznajmił dziennikarzom lokalnych mediów.
Przyjaciel Wołodii
Warto przedstawić szerzej naszego sąsiada zza miedzy. Poklepuje się z Putinem po plecach i mówi mu Wołodia. W nowej Rosji jest biznesmenem, ale w czasach ZSRR był spawaczem w fabryce, liderem Komsomołu, dwa lata służył w batalionie radzieckiej armii stacjonującym w Czechosłowacji. Dziewięć lat temu został burmistrzem miasteczka Gusiew. Niczym Andrzej Lepper z Samoobrony walczył o polepszenie bytu mieszkańców zubożałego regionu. Jest sprawnym politykiem, bo tuż potem wskoczył na fotel szefa Rady Miejskiej Kaliningradu a następnie sekretarza (taki tytuł nadal jest w obiegu) partii Jedna Rosja.
Warto przedstawić szerzej naszego sąsiada zza miedzy. Poklepuje się z Putinem po plecach i mówi mu Wołodia. W nowej Rosji jest biznesmenem, ale w czasach ZSRR był spawaczem w fabryce, liderem Komsomołu, dwa lata służył w batalionie radzieckiej armii stacjonującym w Czechosłowacji. Dziewięć lat temu został burmistrzem miasteczka Gusiew. Niczym Andrzej Lepper z Samoobrony walczył o polepszenie bytu mieszkańców zubożałego regionu. Jest sprawnym politykiem, bo tuż potem wskoczył na fotel szefa Rady Miejskiej Kaliningradu a następnie sekretarza (taki tytuł nadal jest w obiegu) partii Jedna Rosja.
Inna sprawa, żeby zarządzać obwodem, trzeba być niezłym kozakiem. Pierwszy z gubernatorów, admirał Floty Bałtyckiej Władymir Jegorow mimo wojskowych metod nie był w stanie poradzić sobie korupcją, przestępczością i prostytucją. Mijają lata i jest tylko trochę lepiej. Tydzień temu 30 bandytów uzbrojonych w kije i łomy napadło na kopalnię bursztynu i ukradło 40 kg cennych kamieni. Kwitnie szara strefa – 6 proc. energii elektrycznej jest kradziona przez zwykłych ludzi, niepłacących rachunków. W obwodzie wciąż jest najwyższy w Europie wskaźnik zachorowań na AIDS.
Drożyzna po embargu
Nikołaj Cukanov po wprowadzeniu embarga na żywność z Polski i UE znalazł się na gorącym krześle. Jeszcze niedawno urzędnicy przekonywali, że mogą się obejść bez polskich produktów. W wiadomościach pokazywano pełne półki. Jednak niczym w PRL rekwizytów do pokazywania starczyło na miesiąc. To prawda, że warzywa i owoce z Polski dało się zastąpić importowanymi z Turcji, Serbii i innych krajów. Ale tamci nie w ciemię bici. Przyciśniętym do muru Kaliningradczykom wystawiają słony rachunek. Nawet rosyjskie portale jak Kaliningrad.ru zaczęły wytykać władzy podwyżki w sklepach. Tani ser żółty kosztuje 35 zł/kg, jabłka 7,50 zł/ kg, papryka 5 zł/kg, a mięso kurczaka 12 zł.
Nikołaj Cukanov po wprowadzeniu embarga na żywność z Polski i UE znalazł się na gorącym krześle. Jeszcze niedawno urzędnicy przekonywali, że mogą się obejść bez polskich produktów. W wiadomościach pokazywano pełne półki. Jednak niczym w PRL rekwizytów do pokazywania starczyło na miesiąc. To prawda, że warzywa i owoce z Polski dało się zastąpić importowanymi z Turcji, Serbii i innych krajów. Ale tamci nie w ciemię bici. Przyciśniętym do muru Kaliningradczykom wystawiają słony rachunek. Nawet rosyjskie portale jak Kaliningrad.ru zaczęły wytykać władzy podwyżki w sklepach. Tani ser żółty kosztuje 35 zł/kg, jabłka 7,50 zł/ kg, papryka 5 zł/kg, a mięso kurczaka 12 zł.
Mimo to, gubernatorowi nie brak refleksu i złośliwości. Kiedy pod koniec sierpnia szef sieci sklepów Intermarche w Polsce Patrick Renault oświadczył, że wyśle do Kaliningradu konwój z 40 tonami polskich jabłek, ambasada rosyjska nie odpowiedziała na tę prowokacyjną akcję reklamową. Za to Cukanow owszem: - Naszych jabłek mamy pod dostatkiem. Powiedzcie przyjaciołom z Polski, żeby wysłali je do Doniecka i Ługańska – powiedział, sugerując, że należą się one sierotom po zabitych przez ukraińskich faszystów. Zarzekał się, że znajdzie sponsora lub osobiście dołoży się do wysyłki.
Po tym jak polskie media pokazywały uchodźców ze wschodniej Ukrainy, okazało się, że także pod Kaliningradem mogą znaleźć schronienie ofiary tej wojny. Otwarto 4 ośrodki pomocy z 90 miejscami.
Teraz rzutki gubernator znalazł się na gorącym krześle. Kogo najbardziej dotknęło rosyjskie embargo na mięso, owoce i warzywa? Można się było przekonać tydzień temu na jednym z przejść granicznych z Obwodem. Celnicy zatrzymali tam furgon z jedną toną słoniny. Zdesperowany Rosjanin próbował na bezczelnego, bez żadnych papierów, przedostać się do Kaliningradu. Jeśli już nawet słoninę trzeba przemycać z Polski, to co dzieje się w rosyjskich sklepach?
