Janusz Korwin-Mikke ma problemy w Parlamencie Europejskim przez swoją rasistowską wypowiedź o bezrobotnych Europejczykach.
Janusz Korwin-Mikke ma problemy w Parlamencie Europejskim przez swoją rasistowską wypowiedź o bezrobotnych Europejczykach. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Janusz Korwin-Mikke nie przestaje budzić kontrowersji w Parlamencie Europejskim. Oczywiście nie za sprawą swoich poglądów, a po prostu kiepskich obyczajów staruszka z muszką. Jednym z dowodów na brak ogłady prezesa KNP było stwierdzenie o "czarnuchach", które padło z jego ust w lipcu. Dziś szef PE Martin Schulz wezwał europosła do przeprosin za ten wybryk.

REKLAMA
Po rozmowie z szefem Kongresu Nowej Prawicy przewodniczący PE dał mu czas do poniedziałku na wycofanie się ze stwierdzeń nacechowanych rasizmem. Chodzi dokładnie o słowa, które padły z ust Korwin-Mikkego podczas lipcowej debaty o bezrobociu w Europie. - Mamy 20 milionów bezrobotnych Europejczyków, którzy są czarnuchami - przekonywał wówczas lider KNP.
Wątpliwe jednak, by Janusz Korwin-Mikke przeprosił w wyznaczonym przez Schulza terminie. Tuż po wizycie u przewodniczącego PE przekonywał bowiem, że kolejny raz... źle go zrozumiano. Europoseł tłumaczył, iż oskarża się go o użycie słowa "niggers", a tymczasem on posłużył się bardziej parlamentarnym określeniem "negroes ".
Źródło: Radio ZET / RMF24.pl