"Dojrzejecie na wierzbie!” 101 zniszczonych fotoradarów w Polsce. Ale fala gniewu przeciw mandatom opada
"Dojrzejecie na wierzbie!” 101 zniszczonych fotoradarów w Polsce. Ale fala gniewu przeciw mandatom opada Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Są zamalowywane, palone, kamienowane, obijane kijami, masakrowane siekierą, w jednym z przypadków wraz z fundamentami wyrwane przez traktor. Zanim system fotoradarów osiągnął pełną wydajność, co piąte z zainstalowanych urządzeń zostało zniszczone lub uszkodzone. Oto skala buntu kierowców przeciwko przepisom nakazującym bezpieczną jazdę samochodem.

REKLAMA
– Nadal dochodzi do aktów wandalizmu, ale też obserwujemy coraz więcej pozytywnych opinii dotyczących funkcjonowania systemu – mówi Łukasz Majchrzak z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Informuje, że w 2013 roku wandale zaatakowali 101 urządzeń. Do końca czerwca tego roku zdemolowano tylko 26 fotoradarów, co jego zdaniem może świadczyć, że fala gniewu kierowców opada.
Ogniem i siekierą
Można założyć, że sprawcy to w zdecydowanej większości piraci drogowi, bo scenariusz niemal za każdym razem wygląda podobnie. Fotoradar robi zdjęcie pędzącemu kierowcy, ten zatrzymuje się od razu, ewentualnie wraca na „miejsce zbrodni” nocą, otwiera bagażnik i dokonuje zemsty czymkolwiek, co wpadnie mu w rękę.
W Bartoszycach kierowca rozpłatał fotoradar siekierą. We Wrocławiu wytłukł kamieniami obiektyw oraz lampę błyskową, na Śląsku podpalano urządzenia rzucając na obudowę szmatę nasączona łatwopalnym środkiem. Jeden z kierowców z narażeniem życia odciął przewody elektryczne urządzenia, wyrwał je z fundamentów i wrzucił do stawu.
logo
Stopie w lubelskim to najszybsza wieś w Polsce. Kilkukrotnie zanotowano tam największe przekroczenie prędkości. Gorąca czerwcowa noc i audi z prędkością 195 km/h w miejscu gdzie można jechać 60 km/h. GITD
Twórca polskiej sieci fotoradarowej Tomasz Połeć, szef Głównej Inspektoratu Transportu Drogowego już w momencie startu systemu przewidywał wybuch gniewu i agresji. Tak było 10 lat temu było we Francji. Mimo, że na drogach ginęło tysiące osób, obywatele źle się czuli pod okiem 2 tys. kamer. Wtedy też francuski żandarm pokazał Połeciowu zdjęcie jednego z urządzeń rozwalonych w pył strzałem z dubeltówki. Na fotografii widać było pędzącego pick-upa, na którego pace stał mężczyzna mierzący w obiektyw fotoradaru z broni. Przekroczenie prędkości zarejestrowano tuż przed niszczącym strzałem.
Wyładowując gniew na żółtej skrzynce polscy kierowcy nie unikają kary. Mało tego - właściwie zanim dojdzie do aktu zemsty list z mandatem jest już wydrukowany i zakopertowany. System działa w ten sposób, że zdjęcie tuż po zrobieniu przesyłane jest do centrum automatycznego nadzoru, tam w automatycznie odczytuje się dane właściciela auta i drukowany jest list z mandatem.
Dojrzejecie na wierzbie
Najwięcej złej krwi pojawia się wraz z listonoszem. Wtedy właśnie kierowcy chwytają za słuchawkę, dzwonią na infolinię i spontanicznie puszczają wiązankę. To dlatego przy każdym telefonie i kontakcie w GITD widnieje dopisek, żeby wszelkie uwagi co do systemu fotoradarów i mandatów kierować do pracowników infolinii. Dodatkowo adresy e-mailowe szefów służby nie są podawane do publicznej wiadomości, wcześniej zasypywały je maile z groźbami „dojrzejecie na wierzbie”. Także biura Canard przy ulicy Przyczółkowej w Warszawie nie są oznaczone żadnym szyldem czy logo.
Tomasz Połeć nazywa to „bardzo ekspresyjnymi wypowiedziami sfrustrowanych osób”. Jako główną odpowiedź krytykom systemu fotoradarów podaje argument, że w 2013 roku liczba śmiertelnych ofiar na polskich drogach zmniejszyła się o 200 osób, z 3,5 do 3,3 tys. osób. Dwa najciężej „pracujące fotoradary” w Polsce znajdują się w miejscowościach Miodne (droga krajowa 12 oraz Stara Dąbia przy „17-nastce” - robią po 60 tys. zdjęć rocznie). Są skuteczne. Nawet premier Donald Tusk przyznał, że zmienił zdanie na ich temat i teraz zwalnia tam, gdzie jeździł szybko. W Miedzichowie (woj. wielkopolskie) przy ruchliwej drodze krajowej nr 92 w latach 2008-2012 zginęło 5 osób, a sześć było rannych. Od czasu zamontowania fotoradaru nie odnotowano tam ani jednego wypadku.
Piraci i wandale to jedna strona medalu. Druga to lokalne społeczności, które wręcz błagają o postawienie fotoradaru. Tak było w Rogotwórsku (gmina Drobin) gdzie dyrektor podstawówki i rodzice uczniów prosili o powstrzymanie pędzących na drodze nr 10 kierowców. Przez prawie 20 lat dzieci były przeprowadzane do szkoły przez dwie „Panie Stop”. Ale i one w godzinach szczytu musiały walczyć o życie na pasach. Niedawno Tygodnik Płocki napisał bez złośliwości: „Błyska aż miło”.