
– Mam na imię Roman, ale właściwie gdyby nie dowód osobisty, to mógłbym zapomnieć, że tak się nazywam. Rodzina, znajomi i w pracy mówią do mnie "rudy". Czasem łapię się na tym, że gdy nowo poznana osoba zwraca się do mniej per Roman, to nie reaguje odruchowo – zdradza nasz rozmówca. Okazuje się, że pozbycie się przydomka nie jest łatwe i jak podkreślają specjaliści, większość ich posiadaczy nie akceptuje swoich przydomków.
Dostaniesz ksywę w piaskownicy albo w szkole i trudno od niej uciec. Do wyboru tradycyjny wachlarz: rudy, siwy, łysy, gruby, chudy, długi, wąski itp. Albo najróżniejsze wariacje związane z nazwiskiem. Nierzadko wejście w nowe środowisko oznacza nowy pseudonim albo po prostu używanie imienia. Czasem jednak ciągną się one za nami także przez dorosłe życie. Kończymy szkoły czy studia, zaczynamy związki, poważne prace, a a dla wszystkich dookoła (czasem włącznie z rodziną) jesteśmy stereotypowym "rudym".
Wąski jestem – Mój były pracodawca, kobieta około 30-stki, zwracała się do mnie "kielu" od mojego nazwiska Kielczyk. Bardzo szybko się to przyjęło. Dla współpracowników i bezpośredniego przełożonego nie bylem już Rafałem, ale "kielem" – mówi nasz rozmówca, menadżer z branży medialnej.
Michał "Wąsu" Wąsowski, dziennikarz naTemat
Nie przeszkadzało mu to, że w biurze inni zwracają się do niego tak jak znajomi. Chociaż z większością osób z pracynie utrzymuje koleżeńskich relacji i nie widuje się z nimi poza godzinami pracy, to dzięki temu czuł się bardziej swobodnie, kiedy był dla nich "kielem", a nie Rafałem. – Bo to tak oficjalnie – dodaje.
– Swoje imię w pracy słyszałem bardzo rzadko. Jak przychodził ktoś nowy to przedstawiałem się: "jestem Rafał, ale wszyscy mówią mi..." – wspomina. Dlatego nowo zatrudnieni szybko rezygnowali z imienia na rzecz pseudonimu. Rafałem był w wyjątkowych sytuacjach. – Kiedy dostałem większą burę od szefowej, to już nie było "kielu to, kielu tamo", tylko Rafał... – śmieje się.
O "Rudym" opowiada mi kolega. Rudy to Karol, ale tak do niego mówi tylko matka. Dziewczyna, w pracy, znajomi i wcześniej w szkole – zawsze był i jest używany przydomek. –Jemu to nie przeszkadzało. Chcieliśmy się nawet kiedyś przestawić na to, żeby mówić mu po imieniu, ale jakoś nienaturalnie brzmiało – zdradza mój rozmówca. Ironizuje, że od swojej kobiety usłyszy "Karol", kiedy powie mu, że jest w ciąży.
Pseudonim, przezwisko i przydomek Ksywa kojarzy się z dzieciństwem, artystami albo z przestępcami. Baranina, Masa czy Słowik – z relacji telewizyjnych i czołówek dzienników, kojarzone są te pseudonimy ze światem przestępczym. Tak naprawdę nadawane są one w każdej grupie. Używają ich też na przykład... politycy. – Przeciwnicy Adama Hofmana w Prawie i Sprawiedliwości mówią o nim złośliwie „Fochman” – zdradza poseł Ruchu Palikota. Według 24-letniego posła Michała Kabacińskiego rzecznik PiS dorobił się też innej ksywy. – Związanej z makijażem. Słyszeliśmy, że mówili na niego Puder. Słyszeliśmy także o pośle Kaliszu, który po kupieniu nowych okularów zyskał miano Henia z reklamy jednego z hipermarketów – twierdzi poseł Ruchu Palikota.
Z kolei Piechociński kojarzy mu się z Fredem Flintstonem, a Jacek Rostowski przypomina mu „Gargamela”.
Tomasza Kalita, były rzecznik Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Musimy pamiętać o rozróżnieniu trzech pojęć: przydomki charakteryzują nasze cechy rozpoznawcze, przezwiska mają znaczenie pejoratywne, a pseudonimy wybieramy sobie sami, najczęściej zaznaczając nasze cechy pozytywne.
– Pseudonimy od zawsze służyły do ukrycia czegoś – mówiła w rozmowie z naTemat Beata Jędryka, językoznawczyni i wykładowczyni na Uniwersytecie Warszawskim. – Starają się też wzbudzić enigmatyczność, nadać tajemniczość osobom używającym ich – dodaje.
Na rozróżnienie bliskoznacznych tych pojęć zwraca uwagę również Tomasz Łysakowski, psycholog społeczny oraz specjalista od wizerunku i PR. – Pseudonim jest bardzo często używamy np. w Internecie, żeby większość ludzi nie była w stanie odkryć naszej prawdziwej tożsamości. Z kolei przezwisko to przydomek nadawany nam przez innych ludzi – wyjaśnia w rozmowie z naTemat.
W jego opinii są pewne przydomki, które są akceptowane przez swoich właścicieli i wtedy każdy może ich używać. Jednak bardzo dużo przezwisk nie jest akceptowalnych swoich swoich właścicieli. – Często mają charakter obraźliwy, pogardliwy czy prześmiewczy. Dlatego jeśli rodzice przyłączają się do korzystania z nich, to dzieci nie będą zadowolone – przekonuje psycholog.
Koniec z rudym Jak pozbyć się niechcianej ksywy w dorosłym życiu, która ciągnie się za nami od dzieciństwa albo przylgnęła później? Łysakowski doradza, że jeśli ktoś przekracza granicę, to trzeba być asertywnym i stanowczo zwrócić na to uwagę. – W większości przypadków ludzie nie lubią jak się do nich tak zwracamy i jak się to wydaje osobom z zewnątrz. Powinniśmy mieć na tyle kultury, żeby nie zwracać się do nich przydomkiem, chyba, że to akceptują – zaznacza.
– Jeśli pseudonim odpowiada rzeczywistości i mówimy do kogoś "łysy" kto jest łysy, to ta cecha wpływa na to, że zaczynamy tego używać. Czasami ktoś kiedyś powie coś o danej osobie, ale to nie odpowiada rzeczywistości albo już nie jej odpowiada. Bo pseudonim "mały" z czasów dzieciństwa, może być już nieaktualny – tłumaczy Łysakowski.
