Fanki nie są zainteresowane swoją idolką, tylko zdjęciem z nią.
Fanki nie są zainteresowane swoją idolką, tylko zdjęciem z nią. screen z filmu Matthew Frosta

W sieci furorę robi filmik "Aspirational” Matthew Frosta, w którym główną rolę gra Kirsten Dunst. Dwuminutowe nagranie pokazuje, do jakich absurdów może prowadzić mania dokumentowania wszystkiego na zdjęciach i udostępnianie tego potem w sieci.

REKLAMA
Aktorka wychodzi przed swój dom. Na ulicy mijają ją ludzie wgapieni w swoje smartfony. Dunst najwyraźniej na kogoś czeka. Pod posesją zatrzymuje się samochód z dwiema nastolatkami. - To ty jesteś Kirsten Dunst? - pyta jedna z nich. Aktorka potwierdza i wtedy zaczyna się cyrk.
Dziewczyny wyskakują z samochodu i zaczynają pstrykać sobie zdjęcia z celebrytką. Oczywiście nie pytając jej wcześniej o zgodę. Dunst nie do końca odnajduje się w tej sytuacji. Zagaduje swoje fanki, czy nie chciałby zadać jej jakiegoś pytania, porozmawiać. Jednak jedyne, co interesuje nastolatki, to kwestia czy Kirsten można otagować na Facebooku. Okazuje się, że po zrobieniu sesji zdjęciowej dziewczyny nie są już zainteresowane samą aktorką. Zapamiętale tagują i komentują swoje statusy.
Robienie zdjęć i umieszczanie ich gdziekolwiek nie jest niczym złym do momentu, kiedy nie staje się obsesją. Oderwanie się od realnego życia i kontaktu z drugim człowiekiem na rzecz wirtualnego świata powoli staje się faktem. Dziś trudno przeżyć w spokoju cały koncert, bo większość widzów świeci ekranami swoich komórek. Zabawne, że mimo iż wydaje pieniądze, by zobaczyć artystę na żywo, wciąż obserwują go zza ekranu swojego smartfona.
Kiedyś filozofowie zastanawiali się czy jeśli drzewo złamie się w środku lasu i nikt tego nie zobaczy, to czy można uznać, że takie zdarzenie miało miejsce. Dziś zadano by inne pytanie - czy zwalone drzewo, nieuwiecznione na Instagramie w ogóle istniało?