
Obalenie statuy Lenina było wczoraj w Charkowie całodzienną celebracją. Ukraińcy chcieli wyrazić swój stosunek nie tylko do komunistycznego przywódcy, ale generalnie do Rosji.
REKLAMA
Na Majdanie Swobody, głównym placu miasta, od wczorajszego poranka gromadzili się ludzie w bojowych nastrojach. Akcja została zorganizowana w odpowiedzi na próbę zwołania wiecu przez prorosyjskich separatystów.
Ukraińcy wspinali się na pomnik i wypisywali na nim antyrosyjskie hasła. Ludzie na placu chętnie śpiewali patriotyczne pieśni oraz popularną ostatnimi czasy w tym kraju przyśpiewkę "Putin ch...". Z czasem malowanie po postumencie stało się dla protestujących niewystraczające i grupka chętnych zaczęła podcinać kamiennemu Leninowi nogi. Po 22 lokalnego czasu, ku uciesze wszystkich zgromadzonych, komunistyczny przywódca runął na plac.
Zajściom przyglądała się milicja uzbrojona w karabiny maszynowe. Funkcjonariusze mieli zareagować, gdyby na placu pojawili się prowokatorzy z bronią palną. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca.
Minister Spraw Wewnętrznych Ukrainy potwierdził, że funkcjonariusze mieli obowiązek chronienia uczestników wiecu, a nie zabytków, dlatego nie reagowali na niszczenie pomnika.
Jednak równocześnie na stronie ukraińskiego MSW pojawiła się informacja, że policja wszczyna śledztwo w sprawie niszczenia dziedzictwa kulturowego. Mniej więcej w tym samym czasie szef charkowskiej administracji obwodowej wydał rozporządzenie, w którym nakazał zdemontowanie pomnika Lenina z głównego placu w Charkowie.
Źródło: tvn24.pl
