
Nazwisko szefa sześciu browarów w Polsce, w tym największego z nich "Ciechana", nie schodzi z czołówek mediów od kilkunastu dni. Tym razem o przedsiębiorcy jest głośno za sprawą doniesień o rzekomych powiązaniach firmy Marka Jakubiaka z dwójką gdańskich gangsterów.
REKLAMA
– Banki odmawiały nam kredytów, nie było z czego finansować produkcji. Wtedy pojawili się oni. Ludzie z Gdańska. Przyprowadził ich browarniany spec od marketingu. Jeden z gdańszczan, Robert, przedstawił nam wiarygodne źródło pieniędzy – był właścicielem legalnej firmy. Jaka branża? Automaty do gier hazardowych – opowiadał były pracownik Ciechana "Newsweekowi".
Według ustaleń gazety jeden z mężczyzn odpowiada za legalizowanie pieniędzy kradnącego paliwo gangu Jarosława K., pseudonim Kola. A drugi z "dobroczyńców", choć prowadzi mniejsze interesy, to również nie do końca legalne. Łączy ich jedno: współfinansowali powstanie Ciechana.
Jakubiak zasłynął ostatnio homofobiczną wypowiedzią skierowaną do Dariusza Michalczewskiego, który wspiera środowiska LGBT. Z jednej strony słowa biznesmena spotkały się z bojkotem jego produktów, a z drugiej z wyrazem poparcia dla browaru Ciechan.
– Robert N. wydawał się sympatycznym człowiekiem – mówi dziś Jakubiak. – O jego wcześniejszej działalności dowiedziałem się dopiero, gdy zniknął.
Źródło: "Newsweek Polska"
