Polskie milionerki w większości zawdzięczają majątek bogatym mężom, albo dorobiły się wspólnie z nimi.
Polskie milionerki w większości zawdzięczają majątek bogatym mężom, albo dorobiły się wspólnie z nimi. natemat.pl

- Henryk, mogę do twojego gabinetu? - pyta męża Irena Szołomicka-Orfinger. Do fabryki kosmetyków dr Irena Eris właśnie przejechali dziennikarze, będzie wywiad przed kamerą, a jej gabinet jest raczej taki niewyględny. Irena siada więc na skórzanym fotelu, za dużym biurkiem z jasnego drewna, na którym stoi staromodna mosiężna lampą i udziela wywiadu. - Chciałam stworzyć małe laboratorium, w którym będę mogła realizować swój biznes - opowiada dziennikarzom.

REKLAMA
W prasowych legendach o tej firmie na ogół pomija się fakt, że to Henryk Orfinger był tym pierwszym pracownikiem, który składniki kremów mieszał w pralce frania, a potem rozwoził maluchem do sklepów w całej Polsce. Dziś jest prezesem spółki Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris oraz Kosmetyczne Instytuty Dr Irena Eris. Nawet słynne Hotele SPA Dr Irena Eris zarządzane są męską ręką. - Ja wymyślałam kosmetyki, a Henryk zajmował się całą resztą. Razem bierzemy odpowiedzialność za dzieci, nasz dom - mówi bizneswoman w wywiadzie dla "Gali".
Po co to piszę? "Wprost" opublikował właśnie „Listę 100 najbogatszych Polek”. Jeśli dokładnie ją przeczytacie okaże się, że 81 bohaterek zawdzięcza majątek swoim bogatym mężom albo dopracowało się go wspólnie z nimi. W biogramach poświęconych bizneswoman pojawia się zazwyczaj: „wspólnie z mężem”, „założyli”, „kupili”, „prowadzą”. Ewentualnie bohaterka jest tzw. „spółką zależną” (sformułowanie zasłyszane u jednego z najbogatszych Polaków), która przejmuje część udziałów lub akcji firmy męża.
W pierwszej 10 najbogatszych Polek znajduję więc aż dziewięć „spółek zależnych” i tylko jedną „samodzielną milionerkę”. To wyceniana na 800 mln, ale mało znana Anna Podniesińska, która do Polski sprowadziła znane światowe marki: obuwie Bata, firmę kurierską DHL, agencję reklamową Ogilvy&Mather.
Polka idolka?
- Grażyna nie ma 2,5 mld majątku - twierdzi jeden ze współpracowników Jana Kulczyka. Dodaje, że centrum handlowe Stary Browar, jeśli mierzyć je tą samą miarą biznesową co Galerię Mokotów, jest warte około 800 mln zł. Branża handlowa jest bardzo dokładnie opomiarowana i wyliczalna: liczy się liczba metrów kwadratowych na wynajem, stawki czynszów i tzw. stopa yield. A Stary Browar z Poznania daleko jest w tyle za Galerią Mokotów wycenianą na 1,1 mld złotych.
logo
Grażyna Kulczyk na tle swojej największej inwestycji, centrum handlowego Stary Browar. Stary Browar/ YouTube.com
Po głośnym rozwodzie i podziale majątku z Janem Kulczykiem, Grażyna przejęła m.in firmę Zremb - handlującą maszynami budowlanymi oraz liczne nieruchomości. Na działce w Polanicy Zdroju i miała wybudować luksusowe spa. Zrezygnowała z projektu w 2010 roku. Mimo to jej otoczenie chce ją wykreować na globalnie inwestującą światową miliarderkę.
Dalej można wymieniać długo. Barbara Komorowska, udziałowiec Bakomy, dała firmie głównie nazwę – a dokładnie człony “Ba Ko” pochodzą od jej inicjałów. Wodzirejem biznesu jest przecież Zbigniew Komorowski, biznesmen i ex-polityk, który w 1989 roku założył spółkę z polonijnym przedsiębiorcą Edwardem Mazurem. Numer trzy rankingu - Aldona Wejchert, utalentowana menedżerka, stała się udziałowcem ITI po śmierci męża Jana Wejcherta. Solange Olszewska zna się autobusowym biznesie Solaris, dzięki mężowi Krzysztofowi, który kiedyś był pracownikiem firmy Neoplan. Małgorzata Adamkiewicz z Adamedu też zbudowała firmę z mężem. A słynna „Pani Mokate” czyli Teresa Mokrysz, szefowa producenta kawy, herbat i innych napojów w 1990 roku otrzymała udziały firmy i kontrolę nad nią od męża - Kazimierza.
Zenona Kwiecień stała się bogata po głośnym rozwodzie z Marianem Kwietniem - kiedyś jednym z najbogatszych Polaków, właścicielem firm produkujących porcelanę oraz tekstylia. Jeszcze kilka lat temu Wiesława Herba - w rankingach najbogatszych Polaków występowała wraz mężem Kazimierzem. Do czasu aż prawnik przysłał do redakcji notę, że po rozwodzie życzy sobie, aby ich majątek traktować jako rozłączny. Oboje mają po 22 proc. akcji giełdowej spółki Neuca, pośrednik w handlu lekami.
Liga żon
Paradoksalnie Lista 100 najbogatszych Polek dowodzi tylko jak niewiele kobiet doszło w Polsce do milionów pracując samodzielnie i na własny rachunek. To nie zarzut do samych bohaterek, ale twórców podobnych rankingów, konkursów o złotą szminkę i temu podobnych.
Szukając bohaterek do podobnej publikacji zadzwoniłem do dwóch znanych aktywistek Kongresu Kobiet z pytaniem czy znają jakieś kobiety które doszły do majątku nie będąc żonami bogatych mężów. Drugi warunek był taki, że jeśli są prezeskami, powinny również być twórczyniami biznesu, którym zarządzają. Po trzecie miały mieć mniej niż 50 lat. Odpowiedź, pomimo „zastanowię się i oddzwonię”, nie nadeszła.
Nawet słynny turniej golfowy Dr Irena Eris Ladies Golf Cup nazywany jest towarzysko – “ligą żon”. Bo oprócz zawodniczek pojawiają się tam także żony tych, którzy są bogaci i grają w golfa.
Miliarderka i górnicy
Na świecie za przykład kariery "selfmade" miliarderki może służyć Gina Reinhard, właścicielka licznych kopalni z Australii. Wprawdzie fortunę odziedziczyła po ojcu - magnacie kopalnianym Langu Hancocku, ale w ciągu 20 lat znacznie ją powiększyła, kreując transakcje o wartości miliardów dolarów. Dziś magazyn "Forbes" szacuje jej majątek na 16 mld dolarów. Analitycy Citigroup dają jej w przyszłości dużo więcej. Po paru latach wysokich cen metali Reinhard może dogonić pod względem majątku Carlosa Slima czy Billa Gates'a – twierdzą.
Na liście najbogatszych kobiet "Forbes" ekscytuje się karierą Pansy Ho, właścicielki kasyn w Hongkongu, której majątek wycenia się na przeszło 5 mld dolarów. Imponuje to, że z 17-ciorga dzieci azjatyckiego magnata Stanleya Ho akurat ona przejęła najwięcej z rodzinnych aktywów biznesowych
"Forbes" ma jednak łatwiejsze zadanie do wykonania. Przecież wybiera z milionów przedsiębiorczych kobiet pracujących na całym świecie. W Polsce 570 tys. kobiet kieruje firmami (dane Lewiatan). Teoretycznie to powód do dumy, bo kobiet przedsiębiorców jest 3 razy więcej niż pielęgniarek. W praktyce od tej zaszczytnej liczby odliczyć należałoby jednoosobową działalność gospodarczą. Z 400 notowanych na polskiej giełdzie spółek zaledwie 24 ma za prezesa kobietę.
Matka, Polka, milionerka
Gdyby więc zrobić listę najbogatszych Polek, które samodzielnie doszły do fortuny liczyłaby ona jakieś 40, góra 50 pozycji. Na jednym z czołowych miejsc znalazłaby się Marzena Gradecka z Poznania. Wraz z mężem założyła Eko Holding - sieć 1000 niewielkich sklepów spożywczych. Dwa lata temu za 160 mln złotych sprzedała część biznesu amerykańskim inwestorom.
W biznesowym duecie to akurat Gradecka grała główną rolę. Pierwszą firmę założyła, jeszcze w czasach PRL, kiedy męża wcielono na dwa lata do wojska.
Mit, z jakim rozprawia się ta milionerka dotyczy tego, że kobiet jest mało w biznesie, bo w pewnym etapie życia muszą wybrać albo kariera, albo rodzina i dzieci. – To nieprawda. Można pogodzić te dwie rzeczywistości – przekonuje.