Mistrzowsko uchwycona rzeczywistość 1973-1989

© Chris Niedenthal. Lech Wałęsa żegna się z żoną Danutą przed wyjściem do pracy biurze NSZZ "Solidarność" we Wrzeszczu. Z prawej Feliksa Golos, matka Danuty Wałęsowej.
© Chris Niedenthal. Lech Wałęsa żegna się z żoną Danutą przed wyjściem do pracy biurze NSZZ "Solidarność" we Wrzeszczu. Z prawej Feliksa Golos, matka Danuty Wałęsowej. Bosz
Urodziłam się kiedy to wszystko odeszło. Nawet nie liznęłam czasów PRL-u. Jest to więc dla mnie coś trochę mistycznego, coś co musiało mieć duży wpływ na moich rodziców i pośrednio pewnie na mnie. Rzeczywistość jednak zupełnie dla mnie nieuchwytna. Przeglądam więc po raz kolejny zdjęcia z najnowszego albumu wydawnictwa Bosz „Chris Niedenthal. Wybrane fotografie 1973-1989” i zaczynam czuć historię, po raz kolejny, trochę bardziej załapywać tamtą rzeczywistość.


Każdy widział te wielkie zdjęcia Niedenthala, klasyczny „Czas Apokalipsy”, rewolucje, działacze i strajki. Mistrzowsko uchwycona historia. Najnowszy album pokazuje jednak już nie tylko politykę. Znalazłam tutaj zdjęcia chłopaków na deskorolkach i pokazu mody na Placu Defilad. Na okładce jest obwieszony orderami pies, bardzo poważny champion sfotografowany na wystawie psów. A więc nie tylko Solidarność.
Chris Niedenthal miał farta. Załapał się na najlepsze lata dla swojego zawodu. Sam to przyznaje w wywiadach. Mógł bez większych ograniczeń przemieszczać się po świecie. Jako pracownik tytułów takich jak „Time” czy „Forbes” miał wstęp za kulisy wielu interesujących wydarzeń. Ponieważ posługiwał się brytyjskim paszportem mógł się cieszyć w PRL-u znacznie większą wolnością, niż przeciętni obywatele. Fotografował Polskę komunistyczną i ona zawsze pozostaje tłem tych zdjęć. Niekoniecznie jednak głównym tematem. W najnowszym albumie można zobaczyć przeróżne twarze, nie tylko te walczące, także te codzienne, przyklejone do sklepowych witryn, roześmiane, dziecinne i czasem zamyślone.
Polska z zamkniętymi granicami, sprzed ogólnodostępnego Google, bez telefonów komórkowych i allegro to dla mnie rzeczywistość surrealistyczna. W politykę angażuję się jedynie raz na jakiś czas podpisując petycję, lub narzekając na zbyt wysokie krawężniki dla rowerzystów. Wojsko widziałam tylko na paradach, albo przed Belwederem. Warszawa jest rujnowana nietrafionymi inwestycjami, reklamami i kiepską kolorystyką, ale nie ma już powojennych ruin, nie ma śladów po kulach w budynkach, które widziałam w podręcznikach od historii.
PRL do pewnego momentu kojarzył mi się wyłącznie z długimi kolejkami, Modą Polską, neonami, głupimi zakazami i festiwalem w Jarocinie. Chris Niedenthal trochę rozszerzył mi percepcję tamtych czasów i zrobił to pięknie. Album „Chris Niedenthal. Wybrane fotografie 1973-1989” ze wstępem Jerzego Plicha polecam bardzo. Kupić można choćby tutaj, na stronie wydawcy.


Chesz więcej stylu? Znajdź nas na facebooku!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...