
- To różnorodność jest esencją europejskiej kultury - przekonywał podczas trwającego w Sopocie Europejskiego Forum Nowych Ideii prezes zarządu TVP Juliusz Braun. Wraz z Isabelle Schwarz z Europejskiej Fundacji Kultury, Kate Robertson - prezes Havas Worldwide, minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Małgorzatą Omilanowską i prezesem Totalizatora Sportowego Wojciechem Szpilem był on panelistą debaty "Kultura fundamentem dla budowy Europy obywateli?".
REKLAMA
Partnerem relacji z EFNI jest Totalizator Sportowy
Dyskusja, na którą uczestników tegorocznego EFNI zaprosił Totalizator Sportowy skupiła się przede wszystkim na ocenie tego, czy o kulturze europejskiej w ogóle można dziś mówić. Tej, rozumianej jako coś jednolitego, lub chociażby wspólnego. Uczestnicy piątkowego panelu zgodnie zwracali uwagę, iż wspólnocie Starego Kontynentu wciąż brakuje takiej identyfikacji. Za winowajców tego stanu rzeczy podczas sopockiej debaty uznano poniekąd ojców założycieli Unii Europejskiej. Ci przed laty skupili się tylko na mechanizmach prawnych i politycznych, naiwnie sądząc, że po ujednoliceniu przepisów, wspólne staną się też wartości.
Słabość europejskiej kultury, czyli Szkocja, Katalonia, Krym...
Dziś okazuje się więc, iż łatwiej wykorzystać kulturę do rozbijania UE niż jednoczenia jej w trudnych czasach, jakimi niewątpliwie był okres globalnego kryzysu. Na zjawisko to zwracała szczególną uwagę szefowa MKiDN Małgorzata Omilanowska. - Jesteśmy konfrontowani z bardzo mocno intensyfikującym się czynnikiem nacjonalizmów w obrębie Europy - alarmowała. W jej ocenie, nowe działania na rzecz odnalezienia wspólnych fundamentów Europy powinny być podjęte jak najszybciej, bo skutki zaniechań w tym obszarze mogą być tylko i wyłącznie negatywne.
Dziś okazuje się więc, iż łatwiej wykorzystać kulturę do rozbijania UE niż jednoczenia jej w trudnych czasach, jakimi niewątpliwie był okres globalnego kryzysu. Na zjawisko to zwracała szczególną uwagę szefowa MKiDN Małgorzata Omilanowska. - Jesteśmy konfrontowani z bardzo mocno intensyfikującym się czynnikiem nacjonalizmów w obrębie Europy - alarmowała. W jej ocenie, nowe działania na rzecz odnalezienia wspólnych fundamentów Europy powinny być podjęte jak najszybciej, bo skutki zaniechań w tym obszarze mogą być tylko i wyłącznie negatywne.
Jak tłumaczyła minister Omilanowska, UE przez wiele lat nie chciała lub nie potrafiła użyć szeroko rozumianej kultury jako elementu integrującego. Zdaniem polityk, efekty tego obserwujemy nie tylko w Szkocji, czy Katalonii. - Kultura została wprzęgnięta w politykę rosyjską - przekonywała szefowa resortu kultury, przypominając o konflikcie na Ukrainie. Wtórowała jej Kate Robertson z Havas Worldwide. - Dla mnie, jako emigrantki z RPA w Wielkiej Brytanii, obserwowanie ostatnich wydarzeń w Szkocji to było coś okropnego - wspominała.
Fundując sobie kolejne "zdarzenia kultur" w Europie tracimy tymczasem zdolność do wykorzystania wielkiej wartości, na którą w Sopocie zwracała uwagę dyrektor ds. promocji, badań i rozwoju Europejskiej Fundacji Kultury, Isabelle Schwarz. W jej ocenie, współczesna Europa zapomina o istnieniu takich elementów kultury naszego regionu, które pozwalają komunikować się i współpracować z praktycznie każdym innym kręgiem kulturowym świata.
Dlaczego zatem Europejczykom ostatnimi czasy idzie to tak opornie? Uczestnicy piątkowego spotkania nie mieli wątpliwości, że żadnego fundamentu dla Europy obywateli nie uda się dziś stworzyć bez odpowiednich nakładów. Wbrew pozorom, strumień środków dla kultury tymczasem bardzo często jest... hamowany. Przynajmniej w Polsce.
Nie fundamentów bez funduszy
Na ten kuriozalny stan rzeczy zwracał uwagę podczas EFNI prezes Totalizatora Sportowego Wojciech Szpil. Tylko w ubiegłym roku jego spółka przekazała na Funduszu Promocji Kultury kilkaset milionów złotych i chętnie przeznaczyłaby znacznie więcej, ale ogranicza ją obowiązujące i niedoskonałe prawo. Przede wszystkim tzw. ustawa antyhazardowa, która nie pozwala Lotto na rozwój nowych kanałów dystrybucji loterii.
Na ten kuriozalny stan rzeczy zwracał uwagę podczas EFNI prezes Totalizatora Sportowego Wojciech Szpil. Tylko w ubiegłym roku jego spółka przekazała na Funduszu Promocji Kultury kilkaset milionów złotych i chętnie przeznaczyłaby znacznie więcej, ale ogranicza ją obowiązujące i niedoskonałe prawo. Przede wszystkim tzw. ustawa antyhazardowa, która nie pozwala Lotto na rozwój nowych kanałów dystrybucji loterii.
Tymczasem loterie narodowe w innych krajach Europy są silnie wspierane przez państwa, bo poprzez inicjowanie szans na większe obroty loterii po prostu inwestuje się w kulturę, która od zawsze potrzebuje mecenasów. - A Polska sama zakłada sobie kaganiec i nie chce byśmy łożyli na kulturę więcej pieniędzy - ubolewał Wojciech Szpil.
Jednocześnie prezes Totalizatora Sportowego zwracał uwagę, że nie tylko pieniądze są powodem słabości kulturalnego fundamentu Europy. - Nie można stworzyć z mozaiki kultur czegoś, co będzie jednością. Każda część zawsze będzie charakteryzowała się czymś innym - mówił Szpil. - Nie wkładałbym dziś wszystkiego jednego woreczka i mówił, że to jest właśnie kultura europejska - ostrzegał biznesmen.
