Prezes TVP Juliusz Braun był jednym z uczestników panelu zorganizowanego przez Totalizator Sportowy na Europejskim Forum Nowych Idei 2014 w Sopocie.
Prezes TVP Juliusz Braun był jednym z uczestników panelu zorganizowanego przez Totalizator Sportowy na Europejskim Forum Nowych Idei 2014 w Sopocie. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Szacunek nie tylko dla własnego dorobku, ale i tego, co dzieje się na świecie - oto przepis na wzmocnienie europejskiej kultury, który prezes TVP Juliusz Braun proponował podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. W rozmowie z naTemat szef Telewizji Polskiej tłumaczy, dlaczego nasze media publiczne wciąż odgrywają w kreowaniu kultury Starego Kontynentu tak słabo rolę. Mimo iż na Woronicza od kilku lat robią wszystko, by to się zmieniło.

REKLAMA
Partnerem relacji z EFNI jest Totalizator Sportowy
Polacy narzekają, że kultury jest w telewizji publicznej zbyt mało. Serwuje się im seriale i teleturnieje, a podobno chcą więcej na przykład Teatru Telewizji.
Juliusz Braun, prezes zarządu TVP: To absolutny ewenement w Europie. Czegoś takiego nie ma w żadnej innej telewizji. Warto podkreślić, iż Teatr Telewizji jest emitowany dodatkowo w naszym głównym kanale. To jednocześnie oferta masowa, bo trafiająca do ponad milina widzów, ale jednocześnie bardzo ekonomicznie trudna. Jeden spektakl Teatru Telewizji wymaga wyłożenia co najmniej kilkuset tysięcy złotych, a czasem nawet pół miliona. I to pomijając towarzyszące także teatrowi reklamy..
Mainstreamowa telewizja oferująca nieco wyższą kulturę może nie być tylko marzeniem? Wybory, których dokonujemy codziennie pilotem wydają się dowodem na to, że ten wysiłek się nie opłaca...
To się opłaca w sensie społecznym. Jeżeli uznajemy, że opłaca się utrzymywać Teatr Wielki, do którego jednego wieczora tysiąc osób, to opłacać muszą się też ambitne projekty w telewizji. Trzeba tylko robić to w pełni konsekwentnie, czyli zapewniać temu odpowiednie środki.
Podczas organizowanego przez Totalizator Sportowy panelu "Kultura fundamentem dla budowy Europy obywateli?" na Europejskim Forum Nowych Idei wskazywał Pan na zagrożenie zbytnią ingerencją biznesu w media pod płaszczykiem sponsoringu. To większe zagrożenie niż obciążenia polityczne?
To zupełnie inne kwestie. Wydaje mi się, że obciążenia polityczne dotyczą wąskiej grupy programów. Przede wszystkich tych, które dotyczą bezpośrednio polityki. Natomiast obciążenia biznesowe to może być oczekiwanie zbyt daleko idącej życzliwości lub promowania tylko najbardziej popularnych i atrakcyjnych form. Biznes równie mocno potrafi jednak zagrozić funkcji krytycznej mediów.
Na EFNI poświęciliśmy dziś tak wiele uwagi kreowaniu poprzez kulturę fundamentów Europy. Jak wielka w tym rola TVP? Na ile to ważny gracz?
Nie będę ukrywał, że w obiegu europejskim Telewizja Polska jest wciąż słabo obecna. Stanowczo zbyt słabo! W ostatnich latach zrobiliśmy jednak sporo, by coś się w tej sprawie zmieniło na lepsze. Nadal to zbyt mało, ale o wiele, wiele więcej niż przez poprzednie lata. To między innymi koprodukcje z BBC, czy partnerami z Niemczech. Ktoś powie, że to produkcje liczone na palcach jednej ręki, ale ważne, iż już są.
Co dla europejskiej kultury można na Woronicza zrobić lepiej?
Stale zdobywamy też nowe kontakty i próbujemy sprzedawać nasze produkty Europie. To niestety niezmiernie trudne, ze względu na fakt, iż nasza produkcja jest robiona - używając adekwatnego, ale nie obraźliwego słowa - tanio. Nasze seriale, nawet jeśli mają ciekawą treść, to na pewno nie są wielkimi widowiskami. A widownia europejska takich oczekuje. Wielkie widowiska powstają jednak tylko i wyłącznie za wielkie pieniądze.
A gdyby tylko inwestować w kulturę było właśnie więcej wielkich widowisk. Tymczasem w obecnej rzeczywistości nawet znalezienie pieniędzy na wspomniany Teatr Telewizji, czy różnego rodzaju koncerty to jest coś niezwykle trudnego. Mechanizm pozyskiwania środków jest niestety dziś niezwykle prosty i znajdują się one tylko na te oferty, które przyciągają najwięcej widzów.