
Są wiadomości, w które naprawdę trudno uwierzyć. Jedną z nich jest ta o śmierci Anny Przybylskiej.
REKLAMA
Bo aktorkę się nie tylko oglądało, co lubiło. Była w tym kraju gwiazdą, co o każdym się powiedzieć nie da. Ma się po prostu poczucie, że straciło się naprawdę kogoś ważnego. Kurde, Anka, dlaczego? Piszę kolejne zdanie i nie rozumiem, dlaczego pretekstem do stworzenia tego felietonu jest twoja śmierć, a nie kolejna fajnie zbudowana postać…
A potrafiła zagrać tak dobrze, że jej role pamięta się do dziś. Żegnaj Marylko - chce się powiedzieć, bo przecież to właśnie rola młodziutkiej policjantki w "Złotopolskich"przyniosła jej sławę. Nie skandal, pranie publicznie rodzinnych brudów. Ją pokochaliśmy za rolę. Za to, za co powinno się kochać, uwielbiać aktorkę. Potrafiła czarować, a z tego czarowania wynikało tylko to, że serca Polaków należały do Anny. Taka była.
Pamiętam, jak kilka dobrych lat temu odbierała nagrodę dla najlepszej aktorki. Bodajże Telekamerę. Wyciągnęła podczas przemówienia dowód osobisty, jeszcze taki papierkowy i powiedziała: - Dzięki Państwu mogę w rubryce "zawód" wpisać "aktorka". Dziękuję". Mnie to urzekło absolutnie, zresztą widzów i gości wydarzenia także. Była zjawiskowa.
Zagrała w ponad dwudziestu filmach fabularnych. Ostatni z zeszłego roku - "Bilet na księżyc". Pamiętam, jak na zeszłorocznym festiwalu w Gdyni ten właśnie film budził prawdziwe zainteresowanie widzów. O nim się mówiło w kawiarniach, na papierosie, podczas spacerów po Gdyni. I choć zdobył jedną statuetkę, dokładnie za scenariusz, to ten film był zauważony. Właśnie ze względu na Annę Przybylską. Ją się chciało oglądać.
Szukałem zdjęcia Anny Przybylskiej w jednej z agencji fotograficznych, aby ten felieton zilustrować. Natrafiłem na zdjęcie obu wybitnych postaci polskiego kina - Przybylskiej i Gabrieli Kownackiej. Zastygłem w bezruchu. Bo obie zdolne, obie kochane przez widzów, piękne, obie.... no właśnie. Przy czym pani Kownacka - aktorka z wieloletnim stażem. Artystka przez duże "A". Zdobyła serca polskich widzów rolą Anki w "Rodzinie Zastępczej". Wcześniej swój talent zaprezentowała w takich filmach jak Wesele czy Dzieci i Ryby. Znakomita w "Matkach, Żonach i Kochankach". Kochana, uwielbiana, nieodżałowana. I podobnie jak Przybylska - przegrała walkę z rakiem.
Jeżeli w tym kraju są gwiazdy, to właśnie jedna z nich zgasła. Kolejna. Pomyślałem: - Prawdziwe gwiazdy tak szybko odchodzą...I stało się jakby ciemniej.
