
Koła gospodyń wiejskich, regionalne kongresy kobiet, sołtyski i działaczki - to one starają się o środki unijne, aktywizują społeczność, organizują życie wsi. Feminizm nie polega tylko na analizowaniu kwestii językowych i teoretyzowaniu. To działanie i wola zmian. A kobiety z obszarów wiejskich są niezastąpione w tym temacie. Właśnie dzisiaj odbywa się jeden z wielu lokalnych Kongresów Kobiet.
REKLAMA
Polacy pokochali serial "Ranczo". Nic tak nie łapie rodaków za serce, jak sielska polska wieś, lokalne animozje i wyraziste postaci. Jedną z najbardziej charakterystycznych scen jest obraz lokalnych pijaczków, którzy cały dzień przesiadują pod spożywczakiem, popijając legendarnego Mamrota.
Prawie każdy z amatorów mocnych trunków, ma jednak żonę, która w Mamrocie nie gustuje. Towarzyszki życia panów spod spożywczaka robią interesy, utrzymują dom, angażują się w życie lokalnej społeczności, a nawet uczą się języków obcych. Wydaje się, że zostawiły swoich mężów nie tylko pod budką z piwem, lecz także w poprzedniej epoce.
Oczywiście rzeczywistość serialowa jest przerysowana, ale w dużej mierze pokrywa się z aktualną sytuacją na polskiej wsi. To kobiety nadają ton życiu społecznemu.
W kole raźniej
Koła Gospodyń Wiejskich kojarzą się z czyms bardzo starodawnym. Grupa starszych pań, która wspólnie wyszywa kołdry, lepi pierogi czy tworzy ozdoby na choinkę to nic postępowego. Jest to jednak wyobrażenie odbiegające od stanu rzeczywistego. Według definicji Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych: Koło Gospodyń Wiejskich jest samorządną i niezależną organizacją społeczno-zawodową kobiet wiejskich działającą w ramach organizacji kółek rolniczych. Reprezentują interesy i działają na rzecz poprawy sytuacji społeczno-zawodowej kobiet wiejskich. I ta definicja bardzo dobrze oddaje stan rzeczy.
Koła Gospodyń Wiejskich kojarzą się z czyms bardzo starodawnym. Grupa starszych pań, która wspólnie wyszywa kołdry, lepi pierogi czy tworzy ozdoby na choinkę to nic postępowego. Jest to jednak wyobrażenie odbiegające od stanu rzeczywistego. Według definicji Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych: Koło Gospodyń Wiejskich jest samorządną i niezależną organizacją społeczno-zawodową kobiet wiejskich działającą w ramach organizacji kółek rolniczych. Reprezentują interesy i działają na rzecz poprawy sytuacji społeczno-zawodowej kobiet wiejskich. I ta definicja bardzo dobrze oddaje stan rzeczy.
Ale panie działają nie tylko w ramach takich stowarzyszeń, są liderkami, sołtyskami, radnymi i w dużej mierze to one mają wpływ na to jak rozwija się polska wieś.
pełnomocniczka regionalnego Kongresu Kobiet w Pyrzycach
W województwie zachodniopomorskim 80% sołtysów to kobiety. Ale panie działają też nieformalnie, w spółdzielniach socjalnych albo sołectwach.
Panie z kongresu
Kongres Kobiet jest organizacją, o której sporo się mówi, ale niewiele się wie. Kongres kojarzy się przede wszystkim z Warszawą, Magdaleną Środą i Henryką Bochniarz. Jednak każdy, kto kiedykolwiek pojawił się w Sali Kongresowej w trakcie tego wydarzenia doskonale wie, jak żywiołową i aktywną grupą są działaczki z obszarów wiejskich. A lokalne Kongresy Kobiet odbywają się przez cały rok w całym kraju. Dzisiaj, w sobotę, takie wydarzenie będzie miało miejsce w Pyrzowicach.
Kongres Kobiet jest organizacją, o której sporo się mówi, ale niewiele się wie. Kongres kojarzy się przede wszystkim z Warszawą, Magdaleną Środą i Henryką Bochniarz. Jednak każdy, kto kiedykolwiek pojawił się w Sali Kongresowej w trakcie tego wydarzenia doskonale wie, jak żywiołową i aktywną grupą są działaczki z obszarów wiejskich. A lokalne Kongresy Kobiet odbywają się przez cały rok w całym kraju. Dzisiaj, w sobotę, takie wydarzenie będzie miało miejsce w Pyrzowicach.
– Na panelach będziemy omawiały m.in. sytuację kobiet w lokalnej polityce, rolę kobiety w życiu codziennym – mówi Agnieszka Odachowska. – Chcemy też zwrócić uwagę na całkowity brak wiejskiej kobiety w mediach. Dodatkowo organizujemy też panel Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii, mający na celu zachęcenie kobiet do badania się. Na miejscu będzie można zrobić badanie mammograficzne – zaznacza pełnomocniczka.
Na kongresie ma się pojawić m.in. bardzo prężnie działające Koło Gospodyń Wiejskich z Mielęcina. – Jednak zanim panie przyjadą, to ja muszę odwiedzić je i wytłumaczyć na czym polega idea kongresu. Kobiety ze wsi boją się feminizmu, boją się reakcji księdza na ich udział w takim wydarzeniu, powiedziały mi, że nie chcą "narobić siary".
Biznes po babsku
W powiecie pyrzyckim jest ponad 15 spółdzielni socjalnych, którymi zarządzają kobiety. W ramach swoich działań aktywizują społeczność, dają miejsca pracy a nawet zapewniają rozrywkę.
W powiecie pyrzyckim jest ponad 15 spółdzielni socjalnych, którymi zarządzają kobiety. W ramach swoich działań aktywizują społeczność, dają miejsca pracy a nawet zapewniają rozrywkę.
– Bardzo popularna jest oczywiście branża cateringowa, bo oczywiście panie znakomicie sobie radzą w kuchni. Ale kobiety ze wsi nie są dobre tylko do lepienia pierogów. Nasze panie otworzyły m.in zakład fotograficzny, warsztat z wymianą opon, prowadzą sklep, pub, powstają gospodarstwa agroturystyczne a moja znajoma otworzyła skansen rybacki, w którym zatrudnia koleżanki ze swojej wsi – dodaje pełnomocniczka.
Problem z feminizmem
Polki i Polacy mają problem z feminizmem. Wiele i wielu z nich głosi poglądy równościowe, jednak stanowczo odżegnują się od łatki feministki i feministy. To określenie kojarzy się z krzyczącą, radykalną aktywistką walczącą o sprawy, które dla wielu obywateli mają drugorzędne znaczenie. Oczywiście, takie feministki istnieją i ich głos jest słyszalny, jednak nie są one jedyne. – Panie biorące udział w kongresie oraz regionalne aktywistki często odżegnują się od łatki feministki, mimo że same głoszą feministyczne hasła. Niestety, to określenie ma czarny PR – żali się Agnieszka Odachowska.
Polki i Polacy mają problem z feminizmem. Wiele i wielu z nich głosi poglądy równościowe, jednak stanowczo odżegnują się od łatki feministki i feministy. To określenie kojarzy się z krzyczącą, radykalną aktywistką walczącą o sprawy, które dla wielu obywateli mają drugorzędne znaczenie. Oczywiście, takie feministki istnieją i ich głos jest słyszalny, jednak nie są one jedyne. – Panie biorące udział w kongresie oraz regionalne aktywistki często odżegnują się od łatki feministki, mimo że same głoszą feministyczne hasła. Niestety, to określenie ma czarny PR – żali się Agnieszka Odachowska.
Panie znakomicie działają, radne i sołtyski walczą o fundusze unijne, natomiast koła gospodyń wiejskich same starają się o pieniądze. By te ostatnie organizacje mogły się lepiej rozwijać potrzebne jest zwiększenie środków unijnych na aktywizację społeczności.
Czy regionalne kongresy są atrakcyjne dla wiejskich aktywistek. – Na pewno. Widać to po liczbach. Na pierwszym wydarzeniu, dwa lata temu było 80 osób. W zeszłym roku 360. W tym przestaliśmy już liczyć chętnych, bo w tym momencie już wiemy, że sala ich nie pomieści. Ale i tak serdecznie zapraszamy – mówi Agnieszka Odachowska.
Feminizm wchodzi pod strzechy. Dosłownie.
