Gdy puszczają nerwy, potrafimy zniszczyć sobie życie. I wyglądać tak, jak w filmie "Dzikie Historie"

Dzikie Historie
Dzikie Historie Fot. Materiały prasowe
"Dzikie Historie" to najnowszy film Damiana Szifrona, który obnaża ludzką głupotę. Do tego bawi i może dlatego podbija świat. Jeżeli chce wiedzieć, co z wami jest nie tak, koniecznie ten film obejrzyjcie.


Znacie powiedzienie “Trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie” albo “Zaraz mnie szlag jasny trafi”? Pewnie, że znacie, bo nie ma dnia, abyśmy ich nie używali! Czy to znaczy, że jesteśmy nerwusami, którzy nie radzą sobie z codziennym życiem? Oczywiście, że nie. Wręcz powiedziałbym - jest z nami wszystko w porządku. Zastanawialiście się jednak, co by było, gdyby… słowa zamieniły się w czyny? Właśnie obejrzałem “Dzikie Historie” - najnowszy obraz Damiána Szifróna i poznałem odpowiedź.
Szifrón nakręcił bowiem film, który przy pomocy sześciu historii, bardzo zresztą dzikich, próbuje opowiedzieć widzowi, co się stanie, gdy te nerwy właśnie puszczają. Następuje katastrofa. To niesamowite, że człowiek potrafi zdemolować całe swoje życie w przeciągu kilku minut i to tylko dlatego, że ktoś wytrącił go z równowagi. Poza tym, sześć nowel to świetny zabieg twórców, bo przez to film staje się bardzo uniwersalny, każdy może odnaleźć w nim siebie. Mamy historię niedocenionego muzyka, którego nikt nie lubił, bogatego biznesmena, który zadarł z biednym i zapłacił za to wysoką cenę, czy pannę młodą, która w dniu ślubu dowiaduje się o zdradzie męża. Jest w czym wybierać. Niektóre postaci, kreacje wręcz leżą, jak ulał. “Dziewczyna z restauracji to cała ja”. Albo “Jestem jak ta panna młoda”. To tylko niektóre reakcje, które usłyszałem po wyjściu z uroczystej premiery w warszawskim kinie Iluzjon. Uwierzcie - to jest podręcznik wszystkich dzikich historii. Do przestudiowania obowiązkowo, zaś prace domowe na temat naszego życia przerobicie sami, z ochotą naprawdę wielką.
No dobrze, ale czy to jest dramat? Nie, i to jest duży plus tego obrazu. Nie jest oczywisty, a sposób jego opowiedzenia - sztampowy. Jest to komedia, do tego wyprodukowana przez Pedro Almodovara, więc możecie być pewni, że naprawdę się uśmiejecie. Rozrywka na najwyższym poziomie. Zapomnijcie zatem o płaczu i chwilach pełnych smutku. Ten film was może wzruszyć, ale przede wszystkim - doprowadzi do dzikiego śmiechu. Dopełnieniem pracy zarówno reżysera jak i producentów są - aktorzy, którzy zagrali rewelacyjnie. Bo zagrać postać, która przechodzi ogromną przemianę (ze spokojnego człowieka w szaloną bestię), do tego pokazać tę przemianę w przeciągu piętnastu minut? Według mnie - trzeba być mistrzem w tym zawodzie, aby tego dokonać.


Ps - znakomita ścieżka dźwiękowa.

I gdyby nie wspomniany już Pedro, pewnie “Dzikie Historie” byłyby tylko filmem. A tak - jest dziełem. Znakomity scenariusz został okraszony talenten Almodovara i dzięki temu, historia tego filmu, z pewnością okaże się bardzo dzika. Bo choć obraz wchodzi do kin dopiero pod koniec października, to już podbija serca widzów w Polsce. Jest o nim szalenie głośno. A my mamy kolejny powód, aby spojrzeć na siebie z dystansem i zrozumieć, że człowiek to stworzenie głupie, potrafiące zniszczyć sobie życie w rekordowo krótkim czasie. I ten film nam przypomina, aby głupotę ludzką bardzo krótko trzymać. Pedro, Damian - dzięki!

Chcesz więcej stylu? Polub nas na Facebooku!