Wiceprezes PiS Beata Szydło o podejrzanej pomyłce Platformy:
Wiceprezes PiS Beata Szydło o podejrzanej pomyłce Platformy: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Platforma Obywatelka próbuje na szybko ratować ustawę o rajach podatkowych, która nie została w porę opublikowana. Mimo że podpisana przez prezydenta, prawdopodobnie nie wejdzie ona w życie w przyszłym roku, co narazi państwo na stratę 3 mld złotych. Wiceprezes PiS w "Bez autoryzacji" zapowiada, że jej partia nie pozwoli zamieść kolejnej afery pod dywan.

REKLAMA
Opóźnienie w publikowaniu ustawy o rajach podatkowych skutkuje stratami 3 mld zł dla budżetu. Platforma próbuje temu zapobiec i odkręcić całą sytuację. Czy to była zwykła pomyłka?
Beata Szydło: Złożyliśmy wniosek o wyjaśnienie tej sprawy i chcieliśmy, żeby pani premier Kopacz na najbliższym posiedzeniu Sejmu odpowiedziała na pytanie, czy było to zwykłe zaniedbanie, czy też działanie jakichś zewnętrznych sił, które spowodowały, że ustawa ta nie została opublikowana w odpowiednim czasie. Ja dziś tego nie stwierdzę, natomiast wątpliwości się pojawiają, dlatego chcieliśmy usłyszeć wyjaśnienia od pani premier i żeby opowiedziała o tym, zanim rozpoczniemy w Sejmie pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy, który w tej chwili jest złożony przez posłów PO w celu ratowania sytuacji.
Czyli w czwartek.
To czytanie odbędzie się w czwartek, ale informacji pani premier nie będzie. Skierowała nasz wniosek do komisji finansów, co de facto odsuwa odpowiedź na to pytanie w czasie i stwarza wrażenie próby zamiecenia po raz kolejny afery pod dywan.
Analogia, choćby z aferą taśmową, jest tutaj bardzo bliska. Tam też pan minister Sienkiewicz, który był jednym z głównych bohaterów, miał sam tę aferę wyjaśniać. Tu jest sytuacja podobna, ponieważ pan minister Szczurek i szef Rządowego Centrum Legislacji mają wyjaśnić, dlaczego doszło do tej sytuacji właśnie z ustawą o rajach podatkowych.
Wydaje się, że wyborcy wybaczyli Platformie aferę taśmową. Czy w tym przypadku będzie podobnie?
To będzie zależało od kilku kwestii, między innymi od tego, jak media będą tę sprawę nagłaśniać. Dzięki dziennikarzom "Rzeczpospolitej" sprawa wyszła na jaw. My, jako Prawo i Sprawiedliwość, na pewno będziemy się domagali informacji i sprawy nie pozostawimy. Jeżeli w tej chwili będzie ten wniosek w komisji, będziemy się upominać o tę informację. Sądzę, że miarka się przebrała. Ludzie mają już dosyć pudrowania rzeczywistości i nie dadzą się nabić w butelkę, bo nawet jeżeli było to tylko i wyłącznie zaniedbanie, jak mówi pani Kopacz, i tylko i wyłącznie niedopatrzenie urzędnicze, to również dowodzi, że to państwo nie funkcjonuje.
Nie może być tak, że jakakolwiek ustawa, która zostaje podpisana przez prezydenta, jest przygotowana do publikacji, nie jest publikowana z tego powodu, że ktoś sobie o tym zapomniał. Jeśli tak ma funkcjonować polskie państwo, to bardzo źle to rokuje.
Myślę, że Polacy mają już dosyć tego dziadostwa i spotykają się z nim na każdym kroku. Począwszy od przychodni lekarskich, poprzez funkcjonowanie urzędów, a skończywszy na problemach związanych z urzędem skarbowym, który nalicza im podatki, których nie powinni płacić. Taka jest polska rzeczywistość, nie można niczego załatwić. Nawet ta próba twierdzenia, że wszystko jest świetnie, pani premier roztacza przed nami wizję kolejnych obietnic, ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Polacy mają już tego dosyć.
Czy działania ratunkowe ad hoc, które mają uratować ten projekt, mają szansę na powodzenie?
Jeżeli będzie wprowadzona w tej chwili ustawa poselska, która ma zmienić vacatio legis tej ustawy pierwotnej, aby jednak te przepisy obowiązywały od pierwszego stycznia, to już pojawiły się głosy konstytucjonalistów, którzy twierdzą, że będzie to podstawa do zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego, który będzie mógł ją uchylić. W praktyce będzie to oznaczało, że takich przepisów już nie będzie można w tym kształcie wprowadzić. Z jednej strony coś, co miało skutecznie wpływać na poprawę sytuacji budżetu i zapobiec unikaniu opodatkowania w Polsce przez wyprowadzanie pieniędzy do rajów podatkowych, nie będzie mogło być spełnione z tego powodu, ze Trybunał uzna, że ustawa była przygotowana i wprowadzona niezgodnie z Konstytucją.
Aby szukać ewentualnych przyczyn "pomyłki" związanej z ustawą o rajach podatkowych, należy patrzeć kto by na tym skorzystał. Kogo by pani wskazała?
Jeśli się okaże, że przepisy te nie zostaną wprowadzone, skorzystają na tym oczywiście ci, którzy do tej pory unikają płacenia podatków w Polsce. Stosują optymalizację, mają dzięki obecnym, nieszczelnym przepisom, wyprowadzają pieniądze do rajów podatkowych. Najczęściej są to duże spółki z kapitałem obcym, spółki i korporacje, które mają cały sztab przygotowanych ekspertów od prawa podatkowego i oni już w tej chwili próbują szukać obejść i próbują przygotować się do tego, o czym mówią otwarcie, by te przepisy ominąć.
Na wnioski, kto mógł za tym stać, musimy zaczekać do wyjaśnienia sprawy. Ja dziś nie powiem, czy to było działanie rozmyślne, czy ktoś to zrobił ze względu na to, że miał naciski, by nie publikować tej ustawy, czy też przez zaniedbanie. Tak czy inaczej, póki pani premier nie wyjaśni sprawy, a my dziś tylko zadajemy pytania, można powiedzieć że państwo nie funkcjonuje tak, jak należy. To albo zaniedbanie, albo działanie na szkodę państwa. W każdym z tych przypadków trzeba powiedzieć, że jest to patologia, z którą trzeba wreszcie skończyć, aby Polska mogła się normalnie rozwijać.
Rzecz polega jeszcze na jednej kwestii. To jest próba obłożenia przedsiębiorców dodatkowymi podatkami, natomiast trzeba zacząć się zastanawiać co zrobić, żeby te pieniądze nie były z Polski wyprowadzane. Nie tylko ze względu na to, że takie będą przepisy, ale trzeba stworzyć możliwości, jakie są w innych krajach europejskich. Ostatnio wprowadziła je np. Rumunia.
Chodzi o to, by dać możliwość przedsiębiorcom takiego reinwestowania w Polsce, aby to było dla nich opłacalne. Wtedy skorzystamy na tym wszyscy, z jednej strony budżet, bo te pieniądze w postaci podatków będą do niego wracać, ale i przedsiębiorcy. To, co mają w tej chwili do zainwestowania w rajach podatkowych, będą mogli zrobić w Polsce i jeszcze będzie ich to im się to opłacało, bo ich firmy będą się rozwijały. Będą też powstawały nowe miejsca pracy - tak to się robi na świecie. Z jednej strony trzeba bronić budżet państwa przed złymi praktykami, ale z drugiej nie ma dziś myślenia o tym, jak zatrzymywać te pieniądze. My w swoim programie takie propozycje zawarliśmy i myślę, że tędy droga.
Czy Maciej Berk, prezes Rządowego Centrum Legislacji, powinien przestać pełnić swoją funkcję? Czy z tym też należy zaczekać na komentarz premier Ewy Kopacz?
Czekam na decyzję i opinię pani premier. Trzeba stosować dobre praktyki znane z krajów o dojrzałej demokracji. Jak ktoś popełni błąd, czasami są to nawet mniejsze błędy, to sam wie, co zrobić - podaje się do dymisji lub po prostu składa rezygnację z zajmowanej funkcji. Jeśli ktoś nie poczuwa się do odpowiedzialności za swoje obowiązki, to nie powinien pełnić funkcji, którą pełni.