Sławomir Nowak mimo wcześniejszych zapowiedzi nie złożył poselskiego mandatu. A koledzy z PO go bronią
Sławomir Nowak mimo wcześniejszych zapowiedzi nie złożył poselskiego mandatu. A koledzy z PO go bronią Fot. Anna Krasko / AG

– Widzę, że jest nagonka na pana Nowaka. Wczoraj odbyło się pierwsze czytanie budżetu. Został zgłoszony idiotyczny wniosek, by go odrzucić i wieczorem głosowaliśmy przeciwko niemu. Podejmowane są też ustawy, które maja naprawić sytuację w górnictwie. A państwo od dwóch dni bez przerwy rozmawiacie o Nowaku – mówi w "Bez autoryzacji" posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska.

REKLAMA
Sławomir Nowak w czerwcu zadeklarował, że w ciągu kilku tygodni złożył mandat. Nie zrobił tego. Dodatkowo wciąż jest członkiem klubu PO. Pani chyba zmieniła zdanie w jego sprawie, bo jakiś czas temu mówiła, że powinien „postawić kropkę nad i” i wyjść za klubu, a wczoraj, że w klubie nie ma presji, by to zrobił. To jak to w końcu jest?
Tak uważałam i tak uważam, tyle że po rozmowie z nami poseł Nowak stwierdził, że ponieważ nie pełni żadnej funkcji w klubie, jest szeregowym posłem, a jego pozaparlamentarne przypadki nie mają wpływu na jego identyfikowanie się z ideałami PO, wciąż czuje się związany z klubem. Nie ma w klubie nastroju, by go wyrzucać. W stosunku do nas nie popełnił żadnego wykroczenia. Jest po okresie urlopu, nie łamie dyscypliny, uczestniczy w posiedzeniach komisji…
Pani wciąż uważa, że powinien „postawić kropkę nad i” i opuścić klub? Przecież tak pani wcześniej mówiła.
Ja na pytania odpowiadam jako rzecznik dyscypliny i jeden z wiceprzewodniczących klubu. Powtarzam: w klubie nie ma takiej woli.
Ja pytam o pani opinię.
Mam swoje indywidualne przekonania na temat każdego członka klubu. O postawieniu kropki nad i mówiłam w momencie, gdy Sławomir Nowak był przekonany, że złoży mandat. Sytuacja się zmieniła. On teraz nie czuje już takiej presji wyborców. A przecież nie ma wyroku w jego sprawie, nie ma zakończenia postępowania.
W czerwcu w wywiadzie dla „Newsweeka” Nowak mówił: „Żeby być posłem trzeba mieć zaufanie publiczne. Ja tego zaufania nie mam”. To znaczy, że w cudowny sposób je odzyskał?
Myślę, że tak. Tak zrozumiałam jego wczorajszą wypowiedź.
Jak to można sprawdzić?
Wie pan, prowadzimy biura, spotykamy się z ludźmi na ulicach, mamy strony internetowe, odbieramy wiadomości… Ten kontakt z wyborcami jest. Zresztą, proszę pytać pana Nowaka.
Europosłanka PO Julia Pitera jest zdania, że sprawa Nowaka to kwestia wiarygodności i słowności. Dał słowo, więc powinien go dotrzymać. To chyba proste, prawda?
Każdy polityk ma prawo do własnego zdania. Ja też jako osoba prywatna uważam, że to kwestia wiarygodności. Ale widzę też, że jest nagonka na pana Nowaka. Wczoraj odbyło się pierwsze czytanie budżetu. Został zgłoszony idiotyczny wniosek, by go odrzucić i wieczorem głosowaliśmy przeciwko niemu. Podejmowane są też ustawy, które maja naprawić sytuację w górnictwie. A państwo od dwóch dni bez przerwy rozmawiacie o Nowaku. To jest szukanie tematu, który w powodzi ważniejszych kwestii jest naprawdę nieistotny.
Tylko to też kwestia tego, jak społeczeństwo postrzega polityków, jak ocenia ich wiarygodność.
Wiarygodność budują też inne rzeczy. Na przykład poziom kultury, jaki prezentują poszczególni politycy.