
Nieporadna prezentacja nowego rządu i kłopoty z choreografią w Berlinie to nie koniec wpadek Ewy Kopacz. Bo niewątpliwie w nowej roli nie będzie się ona poruszała z takim doświadczeniem i wyczuciem jak Donald Tusk. Jej początki przypominają start Bronisława Komorowskiego, który dzisiaj cieszy się zaufaniem trzech czwartych Polaków.
REKLAMA
Nieporadność Ewy Kopacz podczas wizyty w Berlinie to woda na młyn prawicowej prasy. Autorzy, którzy (słusznie) apelowali, by nie traktować drobnych wpadek i potknięć jako argumentów w walce politycznej, jako oręża do zdyskredytowania przeciwników, dzisiaj sami to robią. W tzw. mediach niezależnych nie brakuje tekstów sugerujących, że w Berlinie Kopacz była pijana albo co najmniej nie wiedziała co się dzieje.
Stres? Kieliszek? Mania prawicy?
Niezawodni Karnowscy piszą o "szarpaninie w Berlinie", Niezależna.pl przedstawia zbiór memów na ten temat, a TV Republika określa wizytę mianem „berlińskiej kompromitacji Kopacz”. Rzeczywiście ceremonialna część tej wizyty nie wypadła zbyt dobrze, ale już konferencja prasowa, znacznie ważniejszy punkt programu, przebiegła sprawnie.
Niezawodni Karnowscy piszą o "szarpaninie w Berlinie", Niezależna.pl przedstawia zbiór memów na ten temat, a TV Republika określa wizytę mianem „berlińskiej kompromitacji Kopacz”. Rzeczywiście ceremonialna część tej wizyty nie wypadła zbyt dobrze, ale już konferencja prasowa, znacznie ważniejszy punkt programu, przebiegła sprawnie.
Mina i jej rozbrojenie
Osoby, które towarzyszyły Kopacz w Berlinie ucinają pojawiające się już domysły, że premier "strzeliła sobie kielicha na stres". Całe zamieszanie miało wynikać z dwóch czynników. Po pierwsze, plan z dokładnie rozrysowaną trasą przejścia po dywanie dostali tylko dziennikarze, a nie współpracownicy szefa rządu.
Osoby, które towarzyszyły Kopacz w Berlinie ucinają pojawiające się już domysły, że premier "strzeliła sobie kielicha na stres". Całe zamieszanie miało wynikać z dwóch czynników. Po pierwsze, plan z dokładnie rozrysowaną trasą przejścia po dywanie dostali tylko dziennikarze, a nie współpracownicy szefa rządu.
Planowano też przywitanie z flagą, a w rogu stał proporzec oddziału Bundeswehry. Kopacz, myśląc, że to o tę flagę chodzi, zboczyła z wyznaczonej trasy. Wpadek Kopacz nie uniknęła też w Paryżu. Zaplanowano dwa powitania z prezydentem Francois Hollandem, ale Kopacz - jak dowiaduje się naTemat - przywitała się tylko raz. Dopiero ktoś z jej otoczenia przypomniał o opuszczonym punkcie. To dlatego, że w delegacji nie było nikogo od protokołu dyplomatycznego, co jest wyraźnym i poważnym błędem otoczenia premier Kopacz.
Sama szefowa rządu, pytana dzień później w Sejmie o berlińskie perypetie sprawnie wybrnęła z kłopotliwej sytuacji. – Gdyby polityka zależała od tego, jak kto się zachowuje na czerwonym dywanie, to centrum światowej polityki byłoby Hollywood – powiedziała premier. Tym żartem spuściła powietrze z rosnącego balona, który mógł z hukiem wybuchnąć.
Komorowski vol. 2
Ale można się spodziewać, że Ewa Kopacz zaliczy jeszcze kilka wpadek. Bo chociaż po źle ocenianej prezentacji rządu przyszło sprawne expose, Kopacz zajmie jeszcze trochę czasu wejście w nową rolę. To przypomina początki Bronisława Komorowskiego, który jeszcze przed wyborami prezydenckimi zaliczał wpadki, skrzętnie notowane na listach.
Ale można się spodziewać, że Ewa Kopacz zaliczy jeszcze kilka wpadek. Bo chociaż po źle ocenianej prezentacji rządu przyszło sprawne expose, Kopacz zajmie jeszcze trochę czasu wejście w nową rolę. To przypomina początki Bronisława Komorowskiego, który jeszcze przed wyborami prezydenckimi zaliczał wpadki, skrzętnie notowane na listach.
Zaczynając od „bulu i nadzieji”, przez „przyjemność wizytowania terenów zalewowych”, posługiwanie się wydrukami z Wikipedii czy mówienie o „duńskich kaszalotach”. Do tego pełno było niezręczności, takich jak pozbawienie ówczesnego prezydenta Francji parasola czy palenie śmieci na działce w Budzie Ruskiej.
Będą kolejne wpadki
Przyczyny były takie same: zarówno Komorowski, jak i Kopacz nie są dobrzy w odgrywaniu narzucanych im ról, trudno wtłoczyć ich w sztywne schematy, których wymaga kampania wyborcza czy protokół dyplomatyczny. Przejście z funkcji Marszałka Sejmu na stanowisko premiera (Kopacz) czy wejście w wir kampanii prezydenckiej (Komorowski) to zupełnie inne tempo pracy, znacznie większe obciążenia i zmęczenie. W takiej sytuacji wpadki są nieuchronne.
Przyczyny były takie same: zarówno Komorowski, jak i Kopacz nie są dobrzy w odgrywaniu narzucanych im ról, trudno wtłoczyć ich w sztywne schematy, których wymaga kampania wyborcza czy protokół dyplomatyczny. Przejście z funkcji Marszałka Sejmu na stanowisko premiera (Kopacz) czy wejście w wir kampanii prezydenckiej (Komorowski) to zupełnie inne tempo pracy, znacznie większe obciążenia i zmęczenie. W takiej sytuacji wpadki są nieuchronne.
Ale jeśli nie są one poważne, tak jak poważną wpadką była wypowiedź o sprzedaży broni na Ukrainę, nie szkodzą, a wręcz mogą pomóc. Ważne jednak, by nie przekroczyć masy krytycznej. Bo początek urzędowania to jednak taryfa ulgowa, ale łagodne traktowanie nie trwa wiecznie. Po początkowej kumulacji u Komorowskiego częstotliwość potknięć znacznie spadła, do tego nie budziły one już takiej ekscytacji.
Rekordowe poparcie
– No tak, Bronek znowu coś palnął – kwitowano wzruszeniem ramion. Ale prezydent ma o tyle łatwiej, że jego urząd nie wiąże się z tak częstymi wystąpieniami publicznymi jak kierowanie rządem. Dlatego Kopacz będzie narażona na wpadki znacznie częściej. Jeśli szybko nie nauczy się ich unikać, a opinia publiczna nie przywyknie do tego, czas do końca kadencji będzie dla nowej premier udręką.
– No tak, Bronek znowu coś palnął – kwitowano wzruszeniem ramion. Ale prezydent ma o tyle łatwiej, że jego urząd nie wiąże się z tak częstymi wystąpieniami publicznymi jak kierowanie rządem. Dlatego Kopacz będzie narażona na wpadki znacznie częściej. Jeśli szybko nie nauczy się ich unikać, a opinia publiczna nie przywyknie do tego, czas do końca kadencji będzie dla nowej premier udręką.
Jeśli jednak powtórzy scenariusz Komorowskiego, może zyskać, i to sporo. Bo po początkowych kłopotach i spadku poparcia do nawet 63 proc. (sierpień 2010 r., CBOS), Komorowski odrobił straty, a dzisiaj ufa mu rekordowe 77 proc. Polaków. Odbudowa notowań zaczęła się już po trzech miesiącach od objęcia urzędu. Oczywiście za wcześnie jest, by prognozować, że tak samo będzie z Kopacz. Poza tym premier startuje ze znacznie niższego pułapu.
"Równiacha"
Wyraźnie jednak widać, że nowa premier chce odróżnić się od Donalda Tuska. Wielokrotnie podkreśla swoje pochodzenie z Szydłowca, pracę w prowincjonalnej przychodni, znajomość problemów zwykłych ludzi. A więc zupełne przeciwieństwo Tuska (i jego arcywroga Kaczyńskiego), który chociaż wychował się na gdańskim podwórku, jako premier ubierał się za nasze pieniądze w drogie garnitury, palił cygara i lubował się w drogich winach.
Wyraźnie jednak widać, że nowa premier chce odróżnić się od Donalda Tuska. Wielokrotnie podkreśla swoje pochodzenie z Szydłowca, pracę w prowincjonalnej przychodni, znajomość problemów zwykłych ludzi. A więc zupełne przeciwieństwo Tuska (i jego arcywroga Kaczyńskiego), który chociaż wychował się na gdańskim podwórku, jako premier ubierał się za nasze pieniądze w drogie garnitury, palił cygara i lubował się w drogich winach.
Teraz, kiedy ludzie nadal odczuwają skutki kryzysu, Kopacz pokazuje, że jest taka jak my. I to nie tylko, jeśli chodzi o styl życia, ale też o wpadki, które zdarzają się każdemu. Każdy polityk stara się być postrzegany nie jak polityk, ale jako „równiacha” i „swój człowiek”. I jeśli Kopacz takie wrażenie wytworzy, PiS może mieć problemy ze skutecznym jej atakowaniem. Co właśnie, miotając się, robi.
Współpraca: Mariusz Gierszewski
