
"Brak kontaktu z ziemią szkodzi", "do pięt siatkarzom nie dorastacie", "myślenie naprawdę nie szkodzi", "Pan ma chyba nieco zbyt wygórowane oczekiwania" – to tylko kilka komentarzy pod adresem Macieja Rybusa, który udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu".
Reprezentant Polski stwierdził, że piłkarze zwycięstwem nad Niemcami "zepchnęli siatkarzy z piedestału". I właśnie takim tytułem świeci gazeta. To wystarczyło, by pod adresem kadrowicza posypały się słowa krytyki.
No bo jak to? Jedno zwycięstwo "na sto lat" wystarczy, by z głów kibiców wyparowała seria bardziej niż słabych występów przez ostatnie lata? Poza tym to tylko jeden mecz – co prawda z Mistrzami Świata – ale to zaledwie kwalifikacje do Euro 2016.
Tymczasem siatkarze sukcesy święcą od lat, a kilka tygodni temu sami zostali Mistrzami Świata. Rybusowi za słowa z wywiadu się obrywa. Pod wywiadem można przeczytać m.in: – Panie Rybus do siatkarzy wam daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaleko. Wygraliście mecz, w którym byliście słabsi, niestety taka prawda. Oddaliście 3 strzały, a panie Rybus ile miał pan celnych podań i gdzie pan był 1 połowie?
Większość komentarzy jest utrzymana właśnie w podobnym tonie.
I choć takie słowa mogą zaskakiwać, to w rzeczywistości trudno powiedzieć, by Rybusowi uderzyła woda sodowa do głowy. A już na pewno nie w tym wywiadzie, którego dokładny fragment brzmi tak:
Euforia przypominała tę sprzed EURO 2012.
To też fenomen, że jednym zwycięstwem nad Niemcami poniekąd zepchnęliśmy siatkarzy z piedestału, ludzi, którzy niedawno zostali mistrzami świata. Wszystko odwróciło się o 180 stopni. Jesteśmy teraz inaczej postrzegani. Czytaj więcej
Wzajemne przytyki jednak na bok. Pozostaje cieszyć się z każdego zwycięstwa. A teraz czekać na mecz ze Szkocją, który trzeba wygrać.