W związku z przyznaniem Wacławowi Krzyżanowskiemu asysty honorowej minister obrony Tomasz Siemoniak odwołał dowódcę i komendanta garnizonu Koszalin. Zdjęcie jest tylko ilustracją, nie zostało wykonane podczas pogrzebu Krzyżanowskiego
W związku z przyznaniem Wacławowi Krzyżanowskiemu asysty honorowej minister obrony Tomasz Siemoniak odwołał dowódcę i komendanta garnizonu Koszalin. Zdjęcie jest tylko ilustracją, nie zostało wykonane podczas pogrzebu Krzyżanowskiego Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Wysłanie wojskowej asysty honorowej na pogrzeb Wacława Krzyżanowskiego, stalinowskiego prokuratora, który w 1946 roku żądał kary śmierci dla Danuty „Inki” Siedzikówny, oburzyło nie tylko część mediów, ale i ministra obrony Tomasza Siemoniaka. W związku z tym stanowiska stracili już dowódca oraz komendant garnizonu Koszalin.

REKLAMA
Dowódca garnizonu Koszalin przyznał zmarłemu prokuratorowi, który był także pułkownikiem Ludowego Wojska Polskiego, wojskową asystę bez konsultacji z MON. O przyznanie asysty wnioskował Związek Żołnierzy Wojska Polskiego.
Uhonorowanie Krzyżanowskiego, który brał udział w stalinowskich procesach pokazowych, jeszcze w poniedziałek spotkało się z reakcją Tomasza Siemoniaka. Minister obrony poinformował, że zażądał od dowódcy garnizonu wyjaśnień w tej sprawie.
Wyjaśnienia najwidoczniej nie przekonały Siemoniaka, ponieważ już we wtorek MON zakomunikowało, że dowódca i komendant garnizonu Koszalin zostali w trybie natychmiastowym odwołani z zajmowanych stanowisk.
W 1946 roku Krzyżanowski był oskarżycielem posiłkowym w procesie pokazowym 17-letniej wówczas Siedzikówny, sanitariuszki z 5 Wileńskiej Brygady AK. Krzyżanowski wnioskował o skazanie „Inki” na karę śmierci. Sąd przystał na wniosek oskarżenia. Siedzikówna
została rozstrzelana 28 sierpnia 1946 roku.
IPN oskarżył Krzyżanowskiego o wzięcie udziału w komunistycznej zbrodni sądowej. Prokurator został jednak uniewinniony przez sąd I i II instancji.