ASZdziennik dla PZU był udanym testem dla obu marek.
ASZdziennik dla PZU był udanym testem dla obu marek. naTemat

Serwisy satyryczne to świetny, choć wymagający sprawności kontekst reklamowy. Są 3 główne powody dla których warto w niego inwestować i tylko jedna zasada, o której należy pamiętać jeśli już się zdecydujemy na taką reklamę.

REKLAMA
Po pierwsze – społeczność. ASZdziennik, the Onion czy Buzzfeed to coś znacznie więcej niż 3 minuty (tyle średnio na jednym artykule spędza czytelnik ASZdziennika) śmiechu przy porannej kawie – to zaangażowana społeczność. Hashtag #ASZdziennik na Twitterze, żyje nawet kiedy Ojciec Redaktor śpi i jest powszechnie wykorzystywany do oznaczania absurdów codzienności. Społeczność to również siła, która sprawia, że po jednym żarcie na zmyślonym fanpage'u pojawia się 1500 lajków.
Buzzfeed idzie krok dalej angażując użytkowników do tworzenia treści w ramach Buzzfeed Community i nagradzjąc najaktywniejszych.
logo
BuzzFeed Community
The Onion na Facebooku śledzi ponad 4,3 mln ludzi z całego świata, Buzzfeed ponad 3,9 mln. Facebookowa strona ASZdziennika jest większa od strony Polskiego Radia.
Dla reklamodawców, zaangażowana społeczność to szansa na wywołanie prawdziwej, żywej dyskusji wokół produktu lub zaangażowanie odbiorców w promocję przez konkursy czy akcje społeczne. Społeczność prowadzi nas również do drugiego powodu: wiralności.
Przeciętny październikowy wpis ASZdziennika był udostępniamy 4150 razy. Rekordowy miał ponad 27 000 udostępnień i wygenerował niemal 90 000 odsłon.
Ludzie kochają się dzielić rzeczami zabawnymi. Buzzfeed chwali się, że 75% ruchu czerpie z mediów społecznościowych. The Onion serią The Onion Talks parodiującą inspirujące wystąpienia z TED generował średnio kilkadziesiąt tysięcy odtworzeń na YouTube.
Podobne wyniki osiągają odcinki serialu ToughSeason, którego partnerem zostało Lenovo.
Wiralność to oczywiście zasięg ale i nowy kontekst dla Twojej marki.
I to ten kontekst właśnie stanowi ważny trzeci powód, dla którego warto - nowe, ludzkie, zabawne oblicze. O tym, że dystans między markami a konsumentami zmniejsza się z każdym rokiem nie trzeba nikogo już przekonywać. Liderzy branży odpowiadają na Facebooku na wpisy swoich klientów w kilka minut, duże koncerny wprowadzają produkty pod wpływem głosów konsumentów. W tej rzeczywistości coraz mniej jest miejsca na marki koturnowe - niedostępne i zawsze, niezmiennie poważne.
Humoru nie boją się nie tylko marki dla młodych, ale też te zwyczajowo kojarzone z powagą czy ekspertami. The Onion i Honda wspólnie przygotowały cykl "Wolf Rider".
A Buzzfeed z Intelem przygotowały cykl artykułów pokazujących lekką stronę technologii a z British Airways dowcipne artykuły o relacjach amerykańsko-brytyjskich.
Humor w reklamie nie jest niczym nowym. I od lat niesie to samo zagrożenie - nieśmieszny żart żenuje. Jeśli więc wchodzisz z reklamą do serwisu rozrywkowego pozwól się poprowadzić autorom, którzy publikują w nim na co dzień. Zaufaj im - oni najlepiej znają swoją społeczność, wiedzą co się sprawdzi i jak ułożyć tekst, żeby bawił i niósł się w sieci a nie żenował.