
Na tydzień przed unijnym szczytem, na którym uzgadniany będzie nowy cel redukcji emisji CO2 w UE po 2020 roku, odbywa się spotkanie Azja-Europa (ASEM) w Mediolanie. Premier rozmawiała we Włoszech z przedstawicielami innych krajów o pakiecie klimatycznym. Kopacz przyznaje, że rozmowy są ciężkie, bo występuje spora rozbieżność interesów.
REKLAMA
– Będę robić wszystko, żeby utrzymać naszą kopertę narodową, czyli taką samą ilość naszych emisji, oczywiście z możliwością przekazywania nieodpłatnie tych emisji naszym przedsiębiorstwom energetycznym – zapewniła szefowa rządu. Premier Kopacz podkreśliła, że "jest na pewno bardzo ciężko". – Muszę powiedzieć, że jest rozbieżność interesów – dodaje.
W październikowym expose nowej szefowej gabinetu padły deklaracje o nieponoszeniu dodatkowych kosztów polityki klimatycznej UE, w tym podwyżki cen energii. Kopacz zaznaczyła wówczas, że będzie twardo broniła polskich interesów i nie wykluczyła nawet użycia weta.
Przypomnijmy, że UE forsuje ostre ograniczenia emisji CO2 – do 2030 r. państwa mają zredukować emisję o 40 proc. Dla Polski to nieakceptowalne ze względu na fakt, że nasza energetyka opiera się w dużej mierze na węglu. Tak ostre obostrzenia spowodowałyby dwukrotny wzrost cen energii dla obywateli. Jedną z metod rządu na rozgrywanie tej kwestii jest granie na zwłokę - jeśli w rozmowach przywódców państw nie dojdzie do kompromisu, Ewa Kopacz będzie prawdopodobnie próbowała przełożyć rozmowy o pakiecie klimatycznym na następny szczyt UE.
W piątek w Mediolanie Kopacz będzie miała okazję spotkać się też z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. Możliwe, że dojdzie też do trójstronnego spotkania Polska-Ukraina-Rosja, bowiem do Włoch przyjechał również Władimir Putin. – Jeśli chcemy pomóc Ukrainie, to UE musi mówić jednym głosem w sprawie Ukrainy – podkreśliła Kopacz.
Źródło: interia.pl
