
Fizyczne karty SIM to przeżytek. Często ograniczają nas do jednego operatora a ich wymiana wcale nie jest tak intuicyjna - rozbieranie całego urządzenia, żeby się do nich dostać albo wciskanie wąskiego drucika w obudowę, żeby wydostać ten kawałek plastiku to nie są rozwiązania, które można by określić mianem „przyjazne dla użytkownika”. Już teraz spokojnie można zastąpić starą technologię wirtualnymi kartami SIM, które pozwalają na płynne zmiany operatorów.
REKLAMA
Apple pokazując nowe iPady, które może same w sobie ekscytujące nie są, zaprezentowało jedno rozwiązanie mające szansę stać się nowym standardem w urządzeniach mobilnych. Jest to wirtualna karta SIM w iPadzie mini 3 i iPadzie Air 2.
Do tej pory, jeżeli chciało się korzystać z 3G lub 4G, trzeba było wyposażyć swojego smartfona czy tablet w kawałek plastiku ze specjalnym czipem. Teraz z poziomu Ustawień nowych iPadów można wybierać z siecią, które z operatorów ma się łączyć nasze urządzenie. Co prawda, wciąż jeszcze nowe iPady mają stare karty SIM, ale mleko się już dla nich rozlało - technologia, która pozwala jest zastąpić już jest dostępna.
Jest jednak jedna przeszkoda na drodze do masowego wdrożenia tego rozwiązania - telekomy. Tradycyjne karty SIM to w pewien sposób narzędzie to silnego powiązania klienta z operatorem. Tak jak subsydiowanie nowego telefonu czy integracja w jednej ofercie abonamentu telefonicznego, internetu, muzycznego serwisu strumieniowego i usług bankowych. Wirtualne karty SIM, które pozwalają bardziej płynnie przełączać się między operatorami to spory minus dla telekomów.
Ale i na to jest sposób. Wystarczy Apple, Samsung, LG, HTC i inni producenci smartfonów i tabletów sami zostaną wirtualnymi operatorami.
Źródło: The Verge
