
– Straż Miejska się przydaje, szczególnie w dużych miastach. Ale nie powinna w ogóle zajmować się fotoradarami, bo samorządy traktują ją jak skarbonkę – mówi w "Bez autoryzacji" Dariusz Joński, poseł SLD. Nasz rozmówca komentuje także zamieszanie wokół kontrowersyjnych słów ministra rolnictwa.
Minister Sawicki bronił się dzisiaj na antenie TVN24, że chciał „pobudzić” rolników swoim tekstem o "frajerach". Pan akceptuje takie wyjaśnienie?
Żaden polityk nie ma prawa, do żadnej grupy, czy to policja czy rolnicy, używać takiego języka. Ale niewątpliwie pan minister swój cel osiągnął: obudził rolników. Obudzi się też PSL, jak zobaczy swój wynik w nadchodzących wyborach. Ludowcy obrazili ludzi, którzy mieli na nich głosować. Za takie słowa płaci się ogromną cenę, wyborcy nie zapominają, a już na pewno nie na 3 tygodnie przed wyborami.
PiS już proponuje: minister do dymisji. Za jedno słowo. SLD, jak się domyślam, poprze postulat wyrzucenia Sawickiego z rządu?
Niewątpliwie poprzemy wotum nieufności, ale nie za słowa, tylko za nic nie robienie. Minister Sawicki przez ostatnie miesiące udowodnił, że nie poradził sobie z embargiem. Mówię tu o zadośćuczynieniu dla rolników, preferencyjnych kredytach, zwolnieniu z podatku gruntowego. Powinien jakoś tym rolnikom pomóc przetrwać, bo o to walczą od wprowadzenia embargo. Zamiast pomocy dostali słowa. Do tego w drugim zdaniu tej słynnej wypowiedzi pan minister powiedział, że polscy producenci są głupsi od niemieckich. To brak szacunku, moim zdaniem Sawicki przekreślił się tym w polityce.
A nie jest tak, że minister może miał trochę racji? Oferował rolnikom pieniądze z UE – wtedy sprzedawaliby, powiedzmy, po 24 grosze, ale woleli prywatnie, po kilkanaście groszy.
Rolnicy w Polsce mają swój rozum i nie muszą słuchać „frajerskich” rad. Jeśli podejmują takie, a nie inne decyzje, to czymś się kierują – przede wszystkim tym, że chcą przeżyć. A wypłat z Brukseli nie ma, bo pan minister ich nie załatwił. Nawet kiedy Ewa Kopacz miała jedną z pierwszych podróży, do Brukseli, na spotkaniu z politykami UE nie wspomniała nawet o rolnikach. Dla rządu PO-PSL ten temat jest błahy.
Ale dymisji ministra i tak pewnie nie będzie. Przechodząc do sprawy bardziej ogólnej – Straż Miejska znowu na świeczniku, tym razem za domniemane pobicie. SLD przychyla się do likwidacji SM?
Nie będę tutaj populistyczny, bo sam pełniłem funkcję wiceprezydenta i wiem, czym zajmuje się Straż Miejska. Przydaje się przede wszystkim w dużych miastach, powyżej pół miliona mieszkańców. W takich miejscach jest to bardzo duża pomoc dla policji, która na mniejsze sprawy nie ma po prostu czasu.
To jak nie zlikwidować, to co z nią zrobić?
Przede wszystkim SM nie powinna zajmować się fotoradarami, a utrzymywaniem porządku. Niestety, to jest nagminne, że władze miast traktują Straż jak skarbonkę. Kupują najnowsze fotoradary i oczekują, że przynajmniej zwrócą im się te wydatki, a najlepiej żeby samorząd zarobił. To błędne koło, bo Straż powinna przede wszystkim pilnować bezpieczeństwa, a nie ganiać panie sprzedające kwiaty czy pietruszkę. Przez to obywatele nie widzą Straży tam, gdzie powinni, tylko zauważają funkcjonariuszy chowających się po krzakach i czatujących na mandat.
Należałoby zmienić zakres kompetencji SM, bo ogólnie takie służby porządkowe się przydają. Nawet w USA w dużych miastach funkcjonuje kilka różnych jednostek takiej straży i nie wchodzą sobie w paradę, świetnie funkcjonują.
Traktowanie jak maszynki do robienia pieniędzy to chyba szerszy problem – dotyczy też policji czy celników.
Tu pełna zgoda. Dotyczy to także GITD. Ostatnio jeden z funkcjonariuszy tej formacji opowiadał mi, ile musi wystawić mandatów, by został dobrze oceniony...
Ile?
Liczone to jest w tysiącach, ale muszę jeszcze tę informację potwierdzić. Mam zamiar zainteresować się tematem, bo przecież nie może być tak, że mamy pewien limit do wypracowania, a jak nie to nie będzie nagród. A bardzo prawdopodobne, że teraz tak jest.
Tylko o ile policja i GITD to jednostki budżetowe, o tyle SM jest w rękach samorządu – i to główna różnica. Słyszałem takie pomysły, by pieniądze z fotoradarów szły na remonty dróg. W zamyśle to oczywiście dobry pomysł, ale znając kreatywność włodarzy miast można się spodziewać, że oni przekażą te pieniądze na remonty, ale w zarządzie dróg zabiorą je na coś innego. Najważniejsze jednak póki co, by Straż Miejska w ogóle nie zajmowała się fotoradarami i w tym celu SLD złoży niedługo projekt w Sejmie.
