Najpierw zaskoczył wszystkich stwierdzeniem, że Putin wyszedł do Tuska z taką propozycją. Potem zaczął się z tych słów wycofywać. Uciekł z konferencji, za co zganiła go premier Kopacz. Wszystko po to, by ostatecznie powiedzieć, że... takiej rozmowy nie było. A wyglądało to dokładnie tak:
REKLAMA
