Facebookowy łańcuszek- hit czy... kit?
Facebookowy łańcuszek- hit czy... kit? Fot. SEO/http://bit.ly/1t6rcNe/CC BY-SA 2.0/http://bit.ly/1dsePQq

Od dwóch dni polscy użytkownicy Facebooka zamieszczają statusy, których treść jest bardzo dwuznaczna. “Lubię na podłodze” to akcja społeczna i warto o tym pamiętać. Niestety, nie wszyscy to rozumieją. - To spam - piszą niektórych internauci.

REKLAMA
Zacznijmy od tego, że akcji społecznych nigdy za dużo. To właśnie te kampanie zwracają naszą uwagę na problemy, niekiedy wręcz palące, o których przede wszystkim trzeba rozmawiać. Dlaczego? Bo większość naszych społecznych problemów bierze się właśnie z niewiedzy. Takie akcje jak “Lubię na podłodze” edukują i… prowokują. A gdy akcja drażni? Niech drażni! My chwalimy niemal każdą taką inicjatywę. Przykład? Proszę bardzo: Kampania “Popieram związki” w TVP!
No dobrze, ale o co chodzi z tym całym “Lubię na podłodze czy stole”?
Kobiety wpisują dwuznaczny status, który powoduje, że można pomyśleć, iż chodzi o uprawianie seksu. W rzeczywistości chodzi o to, gdzie kobiety lubią na przykład… kłaść torebkę. Albo czytać książki. Wersji jest kilka, każda jednak prowokuje… do myślenia. I zachęca do zapoznania się z tym, co te nasze panie tak bardzo lubią robić. Coraz częściej - lubią się badać. Akcja ma na celu promowanie badań profilaktycznych. Dokładnie - badanie piersi. Czas w którym zaczęły wam “wyskakiwać” dwuznaczne statusy koleżanek nie jest przypadkowy. Październik jest właśnie miesiącem walki z rakiem piersi.
logo
Marsz kobiet, Zielona Góra fot . Anna Krasko / Agencja Gazeta
Czy ta akcja się sprawdza? Wystarczy zajrzeć na naszego Facebooka, aby przekonać się, ile kobiet o akcji wie i o niej mówi. Są zatem świadome tego, o czym to wydarzenie jest. Jeszcze kilka lat temu zainteresowanie tego typu akcjami (badaniami) było niewielkie. Dziś wśród naszych znajomych jest choć jedna osoba, która o tym mówi. Wracając zatem do mojego pytania. Jakby nie patrzeć na tę akcję, to jest ona skuteczna. Nawet bardzo.
Dlaczego zatem “Lubię na podłodze” może drażnić?
Ilość wyskakujących statusów, szczególnie, gdy dotyczą jednego wydarzenia, mogą faktycznie irytować. Gdy nie wiemy do końca, o czym połowa naszych znajomych na popularnym portalu społecznościowym mówi, ta irytacja może być jeszcze większa. - To spam - pisze jeden z użytkowników na fanpage’u poświęconemu akcji. Okej, miałby rację, gdyby nie fakt, że - to kampania społeczna. A to zmienia postać rzeczy i w tym przypadku można śmiało powiedzieć, że cel uświęca środki. Popieramy.
Chcesz więcej stylu? Znajdź nas na facebooku.