Prezes PiS Jarosław Kaczyński poparł bardzo krytyczną ocenę pracy premier Ewy Kopacz w Brukseli, którą już wczoraj przedstawiał Zbigniew Ziobro.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński poparł bardzo krytyczną ocenę pracy premier Ewy Kopacz w Brukseli, którą już wczoraj przedstawiał Zbigniew Ziobro. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Długo trzeba było czekać na to, by rozstrzygnięcia unijnego szczytu klimatycznego i rezultaty negocjacji premier Ewy Kopacz skomentował były premier Jarosław Kaczyński. W sobotnie południe prezes Prawa i Sprawiedliwości wreszcie się wypowiedział i nie pozostawił na szefowej rządu suchej nitki. - Te decyzje są całkowicie sprzeczne z naszymi interesami - grzmiał w Opolu.

REKLAMA
Jarosław Kaczyński ostro skrytykował jednak nie tylko premier Ewę Kopacz, ale także pozostałych przywódców Unii Europejskiej, którzy zobowiązali się, że udział energii odnawialnej w całkowitym zużyciu energii elektrycznej w Unii wyniesie co najmniej 27 proc. "już" w 2030 roku. Zdaniem byłego premiera, efekty tych ustaleń będą "sprzeczne z ideą UE i polityki spójności". - Przecież ta polityka ma prowadzić właśnie do wyrównania, a tu mamy decyzje, które są dokładnie odwrotne - mówił.
Dotąd najostrzej o poświęconym energii i zmianom klimatycznym szczycie UE z udziałem Ewy Kopacz wypowiadał się Zbigniew Ziobro. W sobotę Jarosław Kaczyński poparł jego tezy, według których polska gospodarka będzie finansowała państwa od nas bogatsze. - Tak to proszę państwa wygląda i nie wolno tutaj milczeć. Trzeba o tym mówić, trzeba to powtarzać społeczeństwu, bo ta władza musi odejść - stwierdził prezes PiS w Opolu.
Zupełnie inaczej szczyt w Brukseli widziała jednak Ewa Kopacz. - Dzięki ciężkiej pracy tych wszystkich ludzi, którzy tu byli i negocjowali, i rozstrzygnięciom już na samej Radzie, przedłużyliśmy te darmowe pozwolenia na emisje do roku 2030 - informowała tuż po zakończeniu negocjacji. - Jest to niewątpliwie gwarantem, że nie będą rosły ceny energii. Jeszcze parę godzin temu mówiono do mnie, że te darmowe pozwolenia na emisje będą na poziomie 20-30 proc. Dostaliśmy na maksa, czyli tyle, ile mieliśmy. Nikt nam niczego nie zabrał - podkreśliła.
Źródło: TVN24.pl