
– PSL, SLD i Twój Ruch to są partie, które niezależenie od swoich różnych zagrywek, bardzo silnie wspierają obecny układ władzy – mówi w "Bez autoryzacji" prof. Piotr Gliński, szef Rady Programowej Prawa i Sprawiedliwości i były kandydat na premiera rządu technicznego.
REKLAMA
Weźmie pan bezpośredni udział w kampanii samorządowej?
Piotr Gliński: Już go biorę, popieram pewne osoby, jeżdżę dużo po Polsce. Moje środowisko jest w te wybory zaangażowane, to największa partia opozycyjna. To naturalne. Jakiś czas temu byłem na ścianie wschodniej, popierałem Jacka Sasina… Mogę panu przeczytać cały kalendarz.
Patrząc na kampanię przed prestiżowym starciem w Warszawie mam wrażenie, że PiS nie wierzy w zwycięstwo. Kampania Jacka Sasina jest mało widoczna, media donoszą o tym, że zaangażowano w nią małe środki.
Partia z tego, co wiem ma małe środki, tego nie ma w ogóle co porównywać. Partie rządzące mają nie tylko środki finansowe z dotacji, ale też inne.
To znaczy?
Pani Gronkiewicz-Waltz ma środki związane z samorządem warszawskim, którym rządzi. Jako prezydent jest w nieustającej kampanii. Chociaż ona może średnio. W ogóle średnio wychodzi, jak pan pewnie widzi.
Nie można czynić zarzutu z tego, że ktoś jest aktualnie przy władzy i ubiega się o reelekcję, a ktoś nie jest i przez to ma trudniej. Tak samo można było mówić o prezesie Kaczyńskim w 2007 roku.
Można, jeżeli robi się to w sposób nieprzyzwoity. Nie otwiera się przed wyborami II linii metra, która miała być otwarta w 2012 roku. Takich przykładów można podać tysiące. Co prezydent Komorowski robi otwierając węzeł komunikacyjny w Rzeszowie, to ja nie wiem. Oczywiście prezydent może w ten sposób postrzegać swoją funkcję, ale to trochę śmieszne. Ale to nieustająca kampania wyborcza.
Środowisko, które pełni władzę w Polsce, elity władzy w Polsce, zajmują się głównie propagandą i kampaniami, a nie zajmują się rozwiązywaniem problemów. Warszawa jest doskonałym przykładem. Pani Gronkiewicz-Waltz obiecywała cztery obwodnice i cztery mosty, a zbudowała tylko jeden most, który został zainicjowany przez poprzednika. Żadna z kluczowych inwestycji, i to nie tych obiecywanych w ostatniej kampanii, ale tej pierwszej, w 2006 roku, nie została ukończona.
W normalnej demokracji polityk, który tego rodzaju rzeczy wygaduje i obiecuje, a później nie realizuje, przepada i znika z życia publicznego. No niestety nie mamy jeszcze demokracji, mamy półdemokrację, i takie są tego skutki.
Pamiętam też polityków, którzy w kampanii wyborczej obiecywali trzy miliony mieszkań.
Pamięta pan? Dobrze. A ile lat oni rządzili?
Dwa z czteroletniej kadencji.
Dokładnie, gdyby rządził siedem, to mógłby go pan rozliczać. Ja rozliczam teraz polityków, którzy rządzą siedem, osiem lat.
No właśnie, kiedy PiS opublikuje audyt rządów Donalda Tuska, który partia zapowiadała?
Nie wiem, ja się tym nie zajmuję. Trzeba spytać osoby, które nad tym pracują. Ja się zajmuję programem pozytywnym, audyt to co innego. Poza tym jest oczywiste, że opozycja ma bardzo skromne środki.
Jaką zmianę w działaniu Rady Programowej, którą pan prowadzi, wywarł sojusz PiS z Solidarną Polską i Polską Razem?
Rada Programowa spotyka się, efektem jest poprawianie programu po ostatnim kongresie. Ale to oczywiste, że ten program będzie w stu procentach realizowany, bo on musi być jeszcze zaktualizowany po uzyskaniu pełnego dostępu do dokumentacji, chociażby finansowej. My wszystkiego nie wiemy do końca jaki jest stan państwa. Wie pan doskonale, że ustawa o dostępie do informacji publicznej nie funkcjonuje.
Administracja centralna jak i administracja samorządowa, tu przykład pani prezydent Warszawy jest doskonały, odmawia dostępu do danych. Czasami zupełnie oczywistych. Więc możliwości takiego audytu są ograniczone. Natomiast moja Rada to zupełnie co innego. A jeśli chodzi o zmianę, to mam kontakt z panem Gowinem, jego ekspertami. W najbliższym czasie będzie przez niego organizowana konferencja dotycząca podatków. To się toczy, ale dość powoli, była jedna kampania, teraz trwa druga.
A niedługo trzecia, prezydencka. Mam wrażenie, że dyskusja o tym, kto rzuci wyzwanie Bronisławowi Komorowskiemu osłabia PiS. Widać tarcia frakcji, którego od dawna nie było widać.
Co pan ma na myśli?
Ryszard Czarnecki proponuje prawybory, jedni mówią, że kandydatem ma być pan Duda, inni…
Ale to żadne tarcia. To proponuje jeden pan poseł, może kilka osób. To przesadzone, takie medialne historie czy takie wrzutki się zdarzają, to nie ma żadnego wpływu na partię. One bardziej przeżywają układanie list, a to nie ma żadnego znaczenia.
Na razie jako faworyci do nominacji wymieniani są Andrzej Duda i Grzegorz Bierecki. Którego pan chętniej by widział jako kandydata PiS?
No ja nie mogę odpowiadać na takie pytania, jestem w środku partii, ale nie jestem osobą decyzyjną.
Mamy wolność słowa, każdy może wyrazić opinię.
Szanuję bardzo obu panów i mam zaufanie do władz PiS, że kandydat, na którego postawią będzie bardzo dobry. Musi pan mnie zrozumieć, nie mogę wychodzić przed szereg, nie jestem we władzach, ja nawet nie jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Jako doradcy czy ekspertowi nie wypada mi mówić o takich rzeczach. Tym bardziej, że obu panów znam, obu szanuję.
Senator Bierecki ma predyspozycje, by udźwignąć taką kampanię? Nie ma doświadczenia, a Andrzej Duda prowadził kampanię PiS do Parlamentu Europejskiego.
Naprawdę nie wciągnę się w takie dyskusje, co do predyspozycji. To spekulacje, kto ma jakie predyspozycje. Obaj są doświadczonymi politykami, od lat, obaj mają dokonania w różnym zakresie.
Wydawało się, że afera taśmowa mocno nadszarpnie PO, może nawet zniszczy partię. Dzisiaj partia rządząca dogoniła, albo nawet przegoniła PiS w sondażach. Co PiS zrobił wtedy źle?
Kolejne afery, bo takich, które kładą rząd w normalnej demokracji jest więcej: była afera PSL, minister rolnictwa nazywający rolników frajerami czy afera z panem Sikorskim, który jest przecież ze ścisłej elity tej władzy, obaliłyby władzę. To się przecież komasuje. Problem jest prosty: w Polsce nie ma pełnej demokracji, system jest niezrównoważony, najważniejsze media prywatne i publiczne są w ręku jednej opcji. Walka opozycji jest szalenie utrudniona.
Czyli to nie PiS popełnił błędy, wtedy gdy działa się afera taśmowa w PO, tylko…
A jakie błędy PiS popełnił?
Domagał się dymisji rządu, bez szans…
No oczywiście, że się domagał, bo jeżeli ktoś wykorzystuje niezależne instytucje państwa, żeby walczyć z opozycją, to to są delikty konstytucyjne i powinien podać się do dymisji. To zupełnie oczywiste, dziwię się, że pan ma jakiekolwiek wątpliwości.
PiS proponował rząd techniczny, nie wskazał kandydata na premiera i chciał go wybrać podczas rozmów z innymi partiami. To było z góry…
No tak, tu w grę wchodziły trzy partie, które są przystawkami PO. Możliwości budowania koalicji są bardzo ograniczone. PSL, SLD i Twój Ruch to są partie, które niezależenie od swoich różnych zagrywek, bardzo silnie wspierają obecny układ władzy. Przecież gdyby nie postawa Leszka Millera w zeszłorocznym referendum, to obecna pani prezydent Warszawy nie byłaby już panią prezydent.
U nas nie ma normalnej sytuacji, gdzie jest jakaś opozycja. Poza Prawem i Sprawiedliwością nie ma żadnej realnej opozycji w Polsce. Cała reszta to opowiadanie bajek i sztuczne ruchy.
