
Przed nami finał telewizyjnego programu “Rolnik szuka żony”. Show, który w tym sezonie był jednym z najchętniej oglądanych w polskiej telewizji. Bo tu naprawdę idzie o miłość! I to widzów kręci najbardziej! Pytanie - czy telewizja to dobre miejsce, aby szukać głębokiego uczucia?
Przedostatni odcinek - Przodownice pracy wsiadły na traktory i nabrały rozpędu - mówi narratorka i prowadząca Dwójkowe Show, Marta Manowska, na początku przedostatniego odcinka. I tylko na pozór chodzi o ciężką pracę w polu. W rzeczywistości mowa o głębokich uczucia, jakimi zaczęli się darzyć uczestnicy programu. Bo, jak już zaznaczyłem, kandydatki nabrały śmiałości, a rolnicy ochoty na więcej. I tak, mogliśmy być świadkami pierwszych miłosnych uniesień. Zbigniew pocałował Kasię, podobnie postąpił Adam względem Ani.

A że jest to telewizyjny show, więc i pocałunki musiałby być bardzo romantyczne. Wręcz widowiskowe. I były. Miłość nad jeziorem albo podczas spaceru. Aż chce się te prawdziwe życie polskiego rolnika podglądać! Mówią to także wyniki oglądalności. Bo, jak się można domyślać, widzów z każdym odcinkiem przybywa. Wirtualnemedia.pl informują, że program telewizyjnej Dwójki potrafią obejrzeć nawet, uwaga, cztery miliony widzów:
No dobrze, wyniki wynikami, ale...

Życie życiem, czyli pierwsze pocałunki i… pierwsze trudne pytania Bo jak mawiał klasyk - nie samą miłością człowiek żyje. To, że zarówno rolnicy, jak i kandydatki na ich żony są bardzo spragnieni miłości, nie powoduje, że tracą głowę. Szczególnie panie, które prócz bliskości oczekują… poważnych deklaracji. Prawdziwe życie dogoniło rolników, zaczęły się schody, a widz... uradowany. Bo jest co oglądać. Przykład? Ania podczas romantycznej przechadzki bardzo była oczywiście zadowolona, ale pytała na “przyszłego męża”, czy te ich spacerowanie jest czymś poważnym? - Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej… Czy ty czujesz coś do mnie? Czy jest coś między nami? Iskrzy? Ale także panowie stawiali ważne i… poważne pytania o iskrzenie. - Myślisz, że jesteśmy w stanie stworzyć stabilny, stały, związek? - dopytywał Paweł Natalię. - W takim krótkim czasie to ciężko jest określić - oznajmiła.

Reality-show dobre, bo w końcu… realne? No dobrze, ale co tak naprawdę sprawia, że program o rolnikach podbił serca polskich widzów? No właśnie… rolnicy, czyli bohaterowie, których za naturalność i swobodę po prostu się uwielbia. Oraz uczestniczki, które w swym dążeniu do celu (poznania męża, przeżycia dużej przygody) są wytrwałe i - ujmujące. Po prostu kochane.
Weronika Piechur, wizażystka, ogląda "Rolnik Szuka Żony"
Za tydzień finałowy odcinek “Rolnik szuka żony”. Dowiemy się wtedy, czy panowie dokonają ostatecznego wyboru oraz jak potoczą się losy reszty uczestników. W zalewie tandetnych programów, gdzie idzie o picie wódki na czas czy zdobywanie uznania teściowych metodami rodem z rynsztoku, taki program, jak “Rolnik…” wydaje się być ucieczką z dala od zgiełku wielkiej… głupoty.
Chcesz więcej stylu? Znajdź nas na facebooku.
