
Przed nami finał telewizyjnego programu “Rolnik szuka żony”. Show, który w tym sezonie był jednym z najchętniej oglądanych w polskiej telewizji. Bo tu naprawdę idzie o miłość! I to widzów kręci najbardziej! Pytanie - czy telewizja to dobre miejsce, aby szukać głębokiego uczucia?
- Przodownice pracy wsiadły na traktory i nabrały rozpędu - mówi narratorka i prowadząca Dwójkowe Show, Marta Manowska, na początku przedostatniego odcinka. I tylko na pozór chodzi o ciężką pracę w polu. W rzeczywistości mowa o głębokich uczucia, jakimi zaczęli się darzyć uczestnicy programu. Bo, jak już zaznaczyłem, kandydatki nabrały śmiałości, a rolnicy ochoty na więcej. I tak, mogliśmy być świadkami pierwszych miłosnych uniesień. Zbigniew pocałował Kasię, podobnie postąpił Adam względem Ani.
Wśród programów rozrywkowych niekwestionowanym liderem był drugi tydzień z rzędu reality-show TVP1 “Rolnik szuka żony”, który w niedzielę przyciągnął przed ekrany aż 4,09 mln widzów, a jego udział w rynku wyniósł 26,18 proc. Dało mu to siódme miejsce w zestawieniu top 20 pozycji tygodnia. Czytaj więcej
Bo jak mawiał klasyk - nie samą miłością człowiek żyje. To, że zarówno rolnicy, jak i kandydatki na ich żony są bardzo spragnieni miłości, nie powoduje, że tracą głowę. Szczególnie panie, które prócz bliskości oczekują… poważnych deklaracji. Prawdziwe życie dogoniło rolników, zaczęły się schody, a widz... uradowany. Bo jest co oglądać. Przykład? Ania podczas romantycznej przechadzki bardzo była oczywiście zadowolona, ale pytała na “przyszłego męża”, czy te ich spacerowanie jest czymś poważnym? - Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej… Czy ty czujesz coś do mnie? Czy jest coś między nami? Iskrzy? Ale także panowie stawiali ważne i… poważne pytania o iskrzenie. - Myślisz, że jesteśmy w stanie stworzyć stabilny, stały, związek? - dopytywał Paweł Natalię. - W takim krótkim czasie to ciężko jest określić - oznajmiła.
No dobrze, ale co tak naprawdę sprawia, że program o rolnikach podbił serca polskich widzów? No właśnie… rolnicy, czyli bohaterowie, których za naturalność i swobodę po prostu się uwielbia. Oraz uczestniczki, które w swym dążeniu do celu (poznania męża, przeżycia dużej przygody) są wytrwałe i - ujmujące. Po prostu kochane.
Pierwsze odcinki doprowadziły mnie szczerze do łez. Szczególnie taki blondyn, ma chyba na imię Grzegorz. Obejrzałam program z ciekawości, ale urzekł mnie własnie ten chłopak. Tak pięknie mówił o tym, że szuka tej jedynej, tak prawdziwie, że naprawdę zły się w oczach pojawiały. I nie tylko u mnie, bo moje koleżanki z pracy także przyznały, że ta prawdziwość i szczerość bardzo wzrusza. Czego o innych programach tego typu powiedzieć nie można.
