Czołgi podczas nocnej próby generalnej  przed defiladą na święto Wojska Polskiego .
Czołgi podczas nocnej próby generalnej przed defiladą na święto Wojska Polskiego . Fot . Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

To będzie największa zmiana lokacji wojsk od czasów zimnej wojny. Pomysł naszego ministra obrony trafił na czołówki niemieckich mediów elektronicznych. Minister Siemoniak potwierdził na Twitterze, że do zmian w rozmieszczeniu wojsk dojdzie w ciągu najbliższych 3 lat, ale zapewnił, że nie można na razie mówić o konkretnych liczbach żołnierzy.

REKLAMA
Polska przesunie kilka tysięcy żołnierzy w stronę wschodniej granicy kraju – ta depesza agencji AP zelektryzowała niemieckie media. Obraz przerzucanych na wschód naprędce dywizji jest jednak błędny.
Plan dopiero powstaje w Ministerstwie Obrony. – Mówiłem o tym polskim mediom w czwartek w Siedlcach. Chcemy zwiększyć ukompletowanie jednostek na wschodzie Polski, doposażyć je w latach 2016-17 – napisał na Twiterze minister Tomasz Siemoniak.
W rozmowie z agencją AP stwierdził, że żołnierze są potrzebni na wschodzie z powodu konfliktu na Ukrainie. Zapewnił, że do 2017 roku co najmniej trzy bazy na wschodzie kraju będą dopełnione z obecnych 30 procent ukompletowania do prawie 90 procent. W bazach ma też być uzupełnione uzbrojenie.
Obecnie większość z liczącej 120 tys. żołnierzy polskiej armii jest rozmieszczona na zachodzie kraju. Takie usytuowanie pochodzi z czasów, kiedy Polska stanowiła część bloku wschodniego.
– Nasze jednostki na wschodzie kraju mają braki kadrowe. Pracujemy nad planem ich wzmocnienia i kadrowego i sprzętowego. Chodzi o bazy w Siedlcach, Suwałkach i Chełmie – mówi naTemat rzecznik MON Jacek Sońta.