
Jesień nie musi być okresem pozbawionym witamin i kolorów na talerzu. Listopad jest wielkim festiwalem warzyw korzeniowych i dyni. O tym, że można ją przyrządzać zarówno na słodko, jak i na słono i nie jest tylko halloweenową ozdobą, opowiadają Karolina i Maciej Szaciłło, autorzy najnowszej książki „Swojsko. Karolina na tropie polskich smaków”.
Dynia w wielu kuchniach zajmuje ważne miejsce. Niestety u nas jest traktowana bardziej jako dekoracja niż warzywo. Od kilku lat przyrządzam z niej zupę - krem z imbirem (nie ma bardziej rozgrzewającej i pożywnej zupy na jesień i zimę!) i wykorzystuję ją w mojej ulubionej sałacie z zimowych warzyw (buraka, pietruszki, selera, marchewki, i oczywiście - dyni) lub zapiekance z pęczaka z fetą i zieloną pietruszką.
Oprócz tego, że jest pyszna, dynia ma wiele zalet, jako składnik zdrowej diety. Dlatego poprosiłam parę, która specjalizuje się w zdrowym gotowaniu, aby podpowiedzieli nam, jak jeszcze dynię można w kuchni wykorzystać i co z niej ugotować lub upiec?
Zdrowo zakręceni Karolinę i Macieja mieliście okazję poznać przy okazji publikacji ich pierwszej książki, pt. „Karolina na detoksie”, a rozmowę z nimi przeczytać w natemat.pl pod tym linkiem. Właśnie wydali kolejną pozycję o trochę innym, mniej sztampowym polskim gotowaniu. W „Swojsko. Karolina na tropie polskich smaków” odkrywają rodzime składniki na nowo. To nie jest książka o samym gotowaniu, ale i o ludziach. Zresztą nie tylko ona, ale i ich historia poznania i współpracy jest niezwykła.
Poznali się 2 lata temu. Karolina zadzwoniła do Maćka z prośba o wywiad. Zapytała: „Zgodzisz się na rozmowę o miłości?”. Już w trakcie pierwszego spotkania poczuli, że mają wiele wspólnego. I tak jest do dziś.
„Zauważyliśmy, że w wielu kwestiach się uzupełniamy. Zaczęliśmy więc razem pracować. Od pół roku jesteśmy małżeństwem. Stworzyliśmy program warsztatów kulinarnych i założyliśmy bloga, na którym staramy się pokazywać, że ważne jest zarówno to, co tkwi w naszej głowie, jak i to co pojawia się na talerzu." Piszą we wstępie do swojej kolejnej książki.

Teraz Polska! Po sukcesie tej pierwszej, dostali mnóstwo pozytywnych listów i telefonów. Ludzie dziękowali im za program oczyszczania organizmu i pytali: co dalej? Co zrobić, żeby nie popaść w rutynę polskiej kuchni: kanapek, klusek i kotletów? Czytelnicy obawiali się, że wrócą do starych nawyków żywieniowych, bo w Polsce najłatwiej jest gotować i praktykować rodzimą kuchnię. I właśnie te komentarze i prośby stały się inspiracją do stworzenia drugiej pozycji nie tylko o zdrowym gotowaniu, ale i o sprytnym wykorzystaniu polskich składników w diecie.
W trakcie przemierzania ponad 2500 km po Polsce, poznawania miejscowych dań w karczmach i gospodarstwach, para przekonała się, że w polskim menu nie musi być tylko zapychających klusek, knedli i pierogów.

W „Swojsko” znajdziecie tradycyjne i regionalne potrawy (także te zapomniane i odkryte przez Karolinę i Maćka na nowo), ale w nowym, wzbogaconym międzynarodowymi składnikami - wydaniu. Potrawy są głównie wegetariańskie lub wegańskie, a większość z nich jest bezglutenowa! Na dobry początek Karolina i Maciej zdradzają nam trzy przepisy na smakowite dania z dyni, które są dobrą alternatywą dla grochówki na boczku, na zimne popołudnia i wieczory.

Karolina i Maciej Szaciłło

3 łyżki oleju (najlepiej kokosowego lub ryżowego)
łyżka curry (można dodać więcej, jeśli ktoś lubi intensywny, ostry smak)
łyżka słodkiej papryki w proszku
1/2 łyżeczki cynamonu
łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki imbiru w proszku
2 czerwone papryki pokrojone w kostkę
1 kg obranej, pokrojonej w kostkę dyni (np. odmiany Hokkaido)
półtorej szklanki wody
skórka otarta z połowy cytryny
puszka dobrej jakości mleka kokosowego
sok z połowy cytryny
sól kamienna lub morska do smaku
dodatki:
ziarna ugotowanej kukurydzy
uprażone pestki dyni i słonecznika
drobno pokrojona czerwona papryka
Na rozgrzany olej wsypujemy przyprawy w proszku i dodajemy pokrojoną paprykę i dynię. Wlewamy wodę. Dodajemy skórkę z cytryny. Całość dusimy pod pokrywką, aż dynia zmięknie (około 15-20 minut). Wlewamy mleko kokosowe. Dusimy jeszcze 5-10 minut. Całość miksujemy ręcznym blenderem. Doprawiamy sokiem z cytryny i solą. Podajemy posypane kukurydzą lub resztą dodatków.
I jak zachwalają autorzy dynia to ideał dla dbających o linię! Jest bardzo pożywna, choć ma niską wartość energetyczną. Zawiera witaminę A (beta karoten - stąd pomarańczowy intensywny kolor), a także witaminy B1, B2, B6,PP i C. Jest też bogata w wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas. Słowem: bomba witamin i mikroelementów!

Składniki:
300 g dyni piżmowej pokrojonej w kostkę
2 łyżki oliwy
łyżka słodu ryżowego lub syropu z agawy
2 szczypty ostrej papryki w proszku
2 szczypty soli kamiennej lub morskiej
opakowanie mieszanki sałat
garść uprażonych pestek dyni
Dressing porzeczkowy:
2 łyżki octu balsamicznego
2 łyżeczki dobrej jakości dżemu porzeczkowego lub galaretki porzeczkowej
2 łyżeczki musztardy sarepskiej
4 łyżki oliwy
Dynię wkładamy do miski i dokładnie obtaczamy w oliwie, słodzie, papryce i soli. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. z termoobiegiem około 20 minut (aż się zarumieni i będzie miękka).
Przygotowujemy sos. Ocet balsamiczny dokładnie mieszamy z dżemem porzeczkowym i musztardą. Cienkim strumieniem wlewamy oliwę, cały czas mieszając. Upieczoną dynię układamy na liściach sałaty, skrapiamy dressingiem i posypujemy prażonymi pestkami dyni.

Kruche ciasto:
200 g mąki gryczanej
szczypta soli kamiennej lub morskiej
100 g oleju kokosowego (lub masła)
4 – 5 łyżek syropu z agawy
Masa:
500 g dyni (najlepiej odmiany Muscat de Provence)
pół szklanki wody
3/4 szklanki mleka skondensowanego (słodzonego)
łyżeczka cynamonu
1/3 łyżeczki zmielonego kardamonu
Mąkę gryczaną i sól łączymy z olejem kokosowym. Dodajemy syrop z agawy i zagniatamy ciasto. Ciasto rozprowadzamy równomiernie palcami w tortownicy (22 cm średnicy). Formujemy rant. Blachę wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 190 st. i pieczemy na złoto – brązowy kolor. W między czasie dynię pokrojoną w kostkę dusimy z wodą pod pokrywką.
Kiedy zmięknie miksujemy ją ręcznym blenderem. Masę przelewamy na patelnię, dodajemy mleko skondensowane i przyprawy korzenne. Całość gotujemy na małym gazie mieszając tak, aby masa się nie przypaliła. Po około 10 – 15 minut masa powinna się lekko skarmelizować, zgęstnieć i zmienić kolor na ciemniejszy. Masę wylewamy na upieczone ciasto, wyrównujemy i wstawiamy jeszcze na około 10 minut do piekarnika. Podajemy po przestudzeniu.
Uwaga: ciasto jest bardziej kruche w wersji wegańskiej – przy użyciu oleju kokosowego. Na jego bazie można upiec tarty owocowe lub z innymi masami np. czekoladowym ganache.

U mnie dynia na pewno znajdzie się na talerzu już w ten weekend (zresztą jest tak od kilku tygodni!). Oprócz tej zwykłej, pomarańczowej, polecam przetestować jej różne gatunki (m.in. dynię piżmową, zieloną, na którą pani u mnie na bazarku mówi " łososiowa", czy hokkaido). Każdy ma trochę inny smak i konsystencję, ale można z nich robić dziesiątki dań, których nie powstydziłby się sam Gordon Ramsay. Chcesz więcej stylu? Znajdź nas na facebooku!
