Koledzy i koleżanki z PO stają w obronie Sławomira Nowaka
Koledzy i koleżanki z PO stają w obronie Sławomira Nowaka Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Po wybuchu afery zegarkowej i afery taśmowej Sławomir Nowak oświadczył publicznie, że złoży mandat posła. Deklaracja padła w czerwcu, ale były minister wciąż zasiada w poselskiej ławie oraz Klubie Parlamentarnym PO. Reagując na wymierzoną w Nowaka krytykę, Paweł Graś zaapelował do Polaków, by pozwolili byłemu ministrowi "spokojnie ten mandat wypełnić do końca".

REKLAMA
Graś stanął w obronie Nowaka na antenie RMF FM, podkreślając, że przewodniczący klubu PO Rafał Grupiński nie uważa, by usunięcie Nowaka z klubu było konieczne.
– Skoro klub nie widzi problemu, ani jego przewodniczący, nie widzę również absolutnie żadnych przeszkód, aby Sławek Nowak dalej był członkiem klubu. (...). Zapłacił ogromną cenę za swoje błędy, więc pozwólmy mu spokojnie ten mandat wypełnić do końca – powiedział Graś.
Wcześniej w podobnym tonie wypowiedziała się posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO).
– Po rozmowie z nami poseł Nowak stwierdził, że ponieważ nie pełni żadnej funkcji w klubie, jest szeregowym posłem, a jego pozaparlamentarne przypadki nie mają wpływu na jego identyfikowanie się z ideałami PO, wciąż czuje się związany z klubem. Nie ma w klubie nastroju, by go wyrzucać. W stosunku do nas nie popełnił żadnego wykroczenia – powiedziała w "Bez autoryzacji" Śledzińska-Katarasińska.
Jeszcze w czerwcu Nowak zapowiedział na łamach "Newsweeka", że wycofa się z polityki. – Zdecydowałem, że przy takiej ruinie mojego wizerunku, przy tym poziomie publicznego zdyskredytowania dalej w polityce funkcjonować już nie mogę. Abstrahując od tego, że uważam to za niesprawiedliwe. (...). Tak – złożę mandat. W ciągu kilku tygodni. Żeby być posłem, trzeba mieć zaufanie publiczne. Ja tego zaufania dzisiaj nie mam – oznajmił były minister infrastruktury.
źródło: RMF FM