Ćwieczenia wojskowe w Warszawie
Ćwieczenia wojskowe w Warszawie Fot . Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta

Program Mobilizacji Gospodarki kosztuje dużo, ale władzom nie zależy specjalnie na jego nagłośnieniu. Rząd i przedsiębiorcy nie chcą o projekcie mówić i zasłaniają się tajnością umów. Chodzi w końcu o obronę granic w wypadku ataku terrorystycznego bądź wojny.

REKLAMA
Projekt nie jest skierowany do przedsiębiorstw z branży zbrojeniowej, a do spółek paliwowych, telekomunikacyjnych, medialnych i farmaceutycznych. Jak podaje Puls Biznesu "spora część firm biorących udział w programie to spółki kontrolowane przez państwo, np. Polski Holding Obronny,  Orlen, Lotos,  PGNiG, Poczta Polska czy TVP. Jednak około połowy przedsiębiorstw to firmy prywatne, np. Polpharma Jerzego Staraka, Polkomtel Zygmunta Solorza-Żaka czy Netia, której głównym udziałowcem jest Zbigniew Jakubas."
W naTemat pisaliśmy wcześniej o wojskowych zobowiązaniach obywateli posiadających terenówki. Jeśli ich auto zostanie wytypowane do służby wojskowej, nie czeka nas nic dobrego. Nie dość, że ciąży na nas obowiązek dbania o jego dobry stan techniczny, to nawet trzy razy do roku musimy go udostępniać w celu sprawdzenia jego gotowości. Może to zająć do 48 godzin. To i tak krótko, gdyż w razie ćwiczeń wojskowych, możemy pożegnać się z autem nawet na tydzień.
Pocieszeniem w tym wszystkim może być fakt, że za czas użytkowania naszego auta przez służby, przysługuje nam wynagrodzenie, a w razie zniszczeń odszkodowanie. Musimy jednak pamiętać o tym, aby nasze auto, które przeznaczono na cele świadczeń rzeczowych, nie opuszczało granic Polski bez poinformowania miejscowych władz, np. wójta czy burmistrza.

Źródło: Puls Biznesu