
– Miałam nadzieję, że jednak okaże się, iż posłowie kupili te bilety w ostatniej chwili – komentuje najnowsze doniesienia na temat afery madryckiej Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO i sekretarz stanu w kancelarii premiera.
REKLAMA
Z doniesień Radia Zet wynika, że posłowie PiS najpierw kupili bilety, a dopiero potem poszli do kancelarii Sejmu po zgodę na podróż autem...
Teraz to wygląda jak prawdziwe wyłudzenie pieniędzy, Przykre, bo to rzutuje nie tylko na wizerunek tych trzech panów, ale na cały parlament. A staramy się budować dobry wizerunek Sejmu. O tym mówiła premier Kopacz – by politycy znowu zyskali zaufanie społeczne. Takie zachowania powodują, że wszyscy politycy ponoszą konsekwencje. Choć ta sytuacja nie wypłynęłaby, gdyby żony polityków nie zachowały się nieodpowiedzialnie.
Dobrze, że marszałek Sikorski zapowiedział kontrolę, chociaż jestem pewna, że ta wypadnie pozytywnie dla parlamentu i posłów.
Ale marszałek zapowiedział wyłącznie kontrole podróży służbowych w ramach pracy dla Rady Europy, a to chyba niewielka część wszystkich wojaży posłów.
Rozumiem, że w tej chwili marszałek wybrał akurat ten segment, a potem zapewne będą też inne kontrole. To też nie jest tak, że podróże nie są w ogóle kontrolowane – bo są, wyrywkowo. Sprawdza je kancelaria Sejmu. Przy czym te podróże w ramach Rady Europy są najczęstsze.
Dlaczego akurat tych podróży jest tak wiele?
Mamy tam sporą delegację, a spotkania odbywają się często. Jest wielu posłów, którzy naprawdę ciężko pracują przy RE. Mówił o tym nawet niedawno minister Andrzej Halicki – opowiadał, że posłowie z różnych ugrupowań bardzo aktywnie tam pracują.
Naprawdę sądzi Pani, że tylko te trzy osoby dopuściły się nadużycia?
Mam nadzieję, że tak jest. Chciałabym, by ta sprawa nie rzucała cienia na cały parlament i posłów. Z drugiej strony, że ktoś pozwala na podróż samochodem do Madrytu... Absurd. Rozumiem, że ktoś może się bać latać, sama jestem taką osobą, ale polityk musi się przyzwyczaić. Nie ma innego wyjścia.
Właśnie chciałem spytać o to, czemu w ogóle ktoś pozwolił na taką podróż autem. I jak w zasadzie takie wyjazdy się rozlicza? Bo system najwyraźniej daje możliwości nadużyć.
Polityk dostaje dietę na każdy dzień pobytu, dietę na hotel i w niektórych przypadkach, tak jak teraz, można przeznaczyć jakieś specjalne środki na podróż samochodem. Wszystko, włącznie z wysokościami diet, jest ściśle określone przepisami. Przy czym normalnie bilety lotnicze i hotel rezerwuje i kupuje kancelaria Sejmu. Tylko czasem są wyjątkowe sytuacje, że poseł jedzie gdzieś samochodem.
Czyli systemu nie trzeba zmieniać?
Wie Pan, prawo tworzy się z założeniem, że korzystają z niego ludzie uczciwi. Do głowy by mi nie przyszło, że można coś takiego zrobić. Teraz na pewno będziemy się uważniej przypatrywać takim podróżom.
PiS na aferę zareagował błyskawicznie, od razu też partia zadeklarowała, że usunie „madrycką trójkę”. Jarosław Kaczyński nie omieszkał przy tym podkreślić, że PiS lepiej radzi sobie z aferami niż PO...
Jeśli prześledzimy te „afery”, które dotyczyły PO, to reakcja partii zawsze była bardzo szybka. Rozumiem, że prezes Kaczyński chce pokazać jak stanowczo się zachowuje, bo nie mógł inaczej, ale akurat PO decyzje podejmowała bardzo szybko. Każdy człowiek z cieniem podejrzenia sam się zawieszał albo Platforma się z nim rozstawała. Dla nikogo, kto łamie prawo, nie ma w PO miejsca.
