Posłowie PiS kupili bilety na 2 tygodnie przed wystąpieniem do Sejmu o zgodę na podróż samochodem
Posłowie PiS kupili bilety na 2 tygodnie przed wystąpieniem do Sejmu o zgodę na podróż samochodem Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Reklama.
Hofmana, Rogackiego i Kamińskiego nie bronił nikt - nawet własna partia. Przypomnijmy, że sprawa zaczęła się od afery na pokładzie z udziałem żon polityków. Szybko jednak pojawił się inny, ważniejszy wątek: posłowie PiS wzięli z Sejmu zaliczkę na podróż samochodem, ale do Madrytu polecieli tanimi liniami, zabierając swoje małżonki.
Prawo i Sprawiedliwość zareagowało na ten kryzys niemal natychmiast: zawiesiło posłów, a Jarosław Kaczyński oświadczył, że będzie dążył do ich usunięcia z partii. Prezes PiS podkreślał przy tym dbanie w swoim ugrupowaniu o standardy moralne.
Informacje podawane przez Radio Zet każą jednak sądzić, że polityków PiS czeka coś więcej, niż wyrzucenie z partii. Według Zetki Hofman, Rogacki i Kamiński kupili bilety lotnicze na dwa tygodnie przed tym, jak wystąpili w ogóle o zgodę na samochodowy wyjazd do Hiszpanii. Idąc do kancelarii Sejmu po zaliczkę musieli więc już wiedzieć, ile na tym zaoszczędzą.
Tym samym dość realne zaczynają być prognozy Romana Giertycha, z których wynika, że posłom PiS grozi nawet więzienie. Zdaniem prawnika mowa o tym w art. 286 kodeksu karnego, brzmiącym:
Art. 286 Kodeksu Karnego

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Giertych wyjaśniał, że wymiar sprawiedliwości musiałby tu ocenić, jakim zamiarem kierowali się posłowie podczas składania wniosku o zaliczkę na wyjazd autem. - Jeżeli taki wniosek został sformułowany w przeświadczeniu, że skorzystają z tańszego środka transportu, a pobraną zaliczkę zatrzymają jako dodatkowe wynagrodzenie to mamy wówczas spełnione znamiona przestępstwa - twierdzi Giertych.
Jak tłumaczył popularny mecenas, w przypadku "afery madryckiej" wprowadzona w błąd mogła zostać administracja Sejmu, a korzyścią majątkową mogła stać się różnica między ceną biletu tanich linii lotniczych a kosztami, które Sejm pokrywa przy podróży autem.
Po wybuchu afery politycy twierdzili, że całą zaliczkę zwrócili od razu po powrocie, a nawet poinformowali Sejm o swojej podróży lotniczej. W świetle informacji Radia Zet trudno jednak uwierzyć w te wyjaśnienia - bo skoro wiedzieli, że lecą samolotem, to po co w ogóle szli po zaliczkę na samochód?
Źródło: Radio ZET