Niesamowita publikacja Krzysztofa Trojanowskiego.
Niesamowita publikacja Krzysztofa Trojanowskiego. materiały własne

Ta książka może być wielkim krokiem ku poważnym, modowym publikacjom w Polsce. Krzysztof Trojanowski wydał właśnie "Modę w okupowanej Francji i jej polskie echa". Lektura obowiązkowa dla fascynatów historii mody.

REKLAMA
Sięgając po tę pozycję, na początku zwraca się uwagę na kwestię wizualną. A ta, trzeba przyznać, jest na najwyższym poziomie. Książka w twardej oprawie, z piękną okładką w kolorach flagi francuskiej, wspaniałe ilustracje. Wyszukane, ciekawe i świetne jakościowo. A to plus ogromy, bo przy pisaniu o modzie bez przykładów się nie obejdzie. Mamy więc tekst okraszony fotografiami mody ulicy, szkicami kreacji, plakatami i skanami z magazynów.
Krzysztof Trojanowski

Wśród kolorów dominowały odcienie czerwieni (w tym oryginalny "piracki" w modelach Schiaparelli), często w połączeniu z granatem, szarością i bardzo modnymi kratami. Bruyere lansowała między innymi efektowną sukienkę z czerwonego jedwabiu z miękkim, długim szalem z brązowego dżerseju.

Na szczególną uwagę zasługuje też wizualna strona książki.
Na szczególną uwagę zasługuje też wizualna strona książki. materiały własne
Ponad czterysta stron dobrego, merytorycznego tekstu. Autor, Krzysztof Trojanowski, jest adiunktem w Katedrze Filologii Romańskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, więc jak nietrudno się domyślić, świetnie orientuje się w kulturze i historii Francji. I równie dobrze zgromadzone przez siebie materiały opracował i zamknął w fascynującej lekturze. Zaznaczyć jednak trzeba, że nie jest to książka dla każdego. Czytelnik, który nie jest do końca zainteresowany modą i jej historycznym ujęciem, może czuć się zmęczony językiem i naszpikowaniem informacjami.
Krzysztof Trojanowski

Na początku kwietnia 1942 roku w "Le Figaro" ogłoszono definitywny koniec mody na małe kapelusze, które zostały wyparte przez wyraźnie większe i - jak chętnie podkreślano - bardziej kobiece modele. Uwagę zwracały bogate przybrania ze sztucznych kwiatów, wytwarzanych przez rodzimych rzemieślników, którym ten zapewne nieprzypadkowo wylansowany trend zapewniał pracę i dochód. "Niezapominajki, margerytki i fiołki na kapeluszach swym subtelnym odcieniem doskonale pasują do delikatnie zaróżowionych kobiecych policzków" - donosiła ze stolicy reporterka "Dimanches de la femme".

Co ma wspólnego Warszawa z Paryżem?
Co ma wspólnego Warszawa z Paryżem? materiały własne
Na szczególną uwagę zasługuje rzecz jasna rozdział "Warszawa-Paryż", w którym mowa o wpływie mody francuskiej na polską w okresie okupacji. Oczywiście, sytuacja w Polsce była o wiele gorsza, nie da się jednak uniknąć wpływów Paryża i zestawiania go z Warszawą. Jak wyglądał rynek materiałów, co noszono, dlaczego i po co oraz dlaczego pokazy mody długo stanowiły w polskiej stolicy zakazaną rozrywkę? Nie będę zdradzać, by nie psuć frajdy z odkrywania tego wszystkiego na kolejnych stronach. Pełno tu większych i mniejszych historii, intrygujących szczegółów i wędrowania po nadwiślańskiej modowej mapie.
Co ważne - książkę wydało Wydawnictwo Naukowe PWN. Nie mogło być więc inaczej. Lektura wygląda przepięknie, treść zachwyca również. Miejmy nadzieję, że to krok ku wydawaniu coraz lepszych publikacji o tematyce modowej w Polsce. O modzie traktujących poważnie. Jestem dobrej myśli!
Chcesz więcej stylu? Znajdź nas na facebooku.