
Policja nie zamierza odpuścić posłowi Przemysławowi Wiplerowi. Po publikacji w tabloidach fragmentu z interwencji w jego sprawie polityk Kongresu Nowej Prawicy przekonuje, iż wszyscy widzieli dowody na to, że był on niewinną ofiarą, ale w poniedziałek zaprzeczył temu sam komendant główny policji gen.insp. Marek Działoszyński.
REKLAMA
"Nie opublikowaliśmy całości materiału filmowego z interwencji, by nie pozbawiać posła Wiplera resztek godności" - stwierdził stanowczo szef polskiej policji w oficjalnym oświadczeniu, które opublikowano w poniedziałek. Marek Działoszyński zapewnia, iż nie ma najmniejszych wątpliwości, że jego ludzie zachowali się w stu procentach właściwie w stosunku do zbyt hucznie świętującego kolejną ciążę Przemysława Wiplera.
Ten materiał pogrążyłby pana Wiplera jako posła i człowieka...
W takich słowach komendant główny policji o nagraniach, które - w przeciwieństwie do tych opublikowanych przez tabloidy - pokazują wszystkie etapy wydarzeń z października ubiegłego roku.
Marek Działoszyński zwraca również uwagę, iż funkcjonariusze podejmujący interwencję wobec pijanego polityka, w stosunku do jego agresywnego zachowania, byli relatywnie powściągliwi w stosowaniu środków przymusu bezpośredniego.
"W nomenklaturze policyjnej osoby takie określa się mianem "nieśmiertelnych", ponieważ działają w amoku, mają olbrzymią siłę i walczą ze wszystkimi. Na całym świecie używa się wobec nich paralizatorów, bo nawet broń palna okazuje się nieskuteczna" - podkreśla szef policji.
Źródło: Policja.pl
