
Z różnych miejsc w kraju dochodzi coraz więcej informacji o nieprawidłowościach na kartach do głosowania. Gdzieś brakuje w ogóle jednej z list, a gdzieś wydawane są karty z... oddanym już głosem. Niektórzy też informują o listach z podwójną kartą jednego komitetu. Policja zatrzymała też podejrzanych o kupowanie głosów.
REKLAMA
Tak bulwersujące przypadki, na których głosujący odkryli, iż "krzyżyk" został na nich postawiony przed wydaniem, miały miejsce w Warszawie. Jak donosi Gazeta.pl, pierwszy o takiej karcie poinformował Mariusz Kurc z magazynu "Replika", któremu zakreśloną już kartę do głosowania wydano na stołecznym Mokotowie. Kiedy z członkami komisji wyjaśniał swój przypadek, z identyczną skargą pojawił się inny człowiek.
Takich dokumentów mogło trafić do urny jednak znacznie więcej, bo w książeczkowej wersji kart do głosowania, na którą w tym roku zdecydowała się Państwowa Komisja Wyborcza, łatwo przeoczyć "dodatkowy krzyżyk" na stronie, która nas nie interesuje. Tymczasem karta z zaznaczonym więcej niż jednym nazwiskiem kandydata zostanie policzona jako głos nieważny. Czy zatem właśnie tego typu incydenty odpowiadają więc za plagę nieważnych głosów, z którą od kilku kolejnych głosowań zmaga się Mazowsze?
To jednak nie jedyne wątpliwości o jakich donoszą w niedzielę wyborcy. W internecie pojawiają się informacje o zestawach kart, na których brakuje stron z listami niektórych komitetów wyborczych lub wydawaniu kart z listami kandydatów z niewłaściwego okręgu. Takie informacje napływają z województwa lubuskiego. Z jednej z komisji wyborczych w Ciechanowie członek komisji miał natomiast zostać zauważony, gdy wynosił karty poza lokal.
Nie wszystkie z tych doniesień zostały jeszcze potwierdzone, nie komentują ich też organy wyborcze. Na złożenie oficjalnego zawiadomienia do PKW w sprawie wybrakowanych kart zdecydowali się natomiast politycy Prawa i Sprawiedliwości.
W dolnośląskiej Bogatyni policja zatrzymała natomiast osoby, które prawdopodobnie dopuściły się korupcji wyborczej. Znaleziono przy nich listę osób uprawnionych do głosowania i znaczną sumę pieniędzy, które być może miały posłużyć do kupienia głosów na określonych kandydatów.
