
Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł o nowym obliczu sponsoringu. Jestem taką matką jak bohaterki, no może trochę starszą, bo mam już 42 lata. Mam troje dzieci. Mój były mąż śmieje mi się w twarz i nie daje na dzieci pieniędzy pomimo wyroku sądowego.
REKLAMA
Zrobiłam wszystko, co możliwe zgodnie z prawem. W tej chwili czekam na sprzedaż jego mieszkania przez komornika. Pieniędzy z Funduszu Alimentacyjnego nie dostanę, bo trochę za dużo zarabiam.
Rozumiem te kobiety. (…) Ale dlaczego kobieta w Polsce musi się uciekać do takich sposobów, aby utrzymać siebie i swoje dziecko?
Kiedy stanęłam przed schodami wyegzekwowania alimentów od ojca moich dzieci, zainteresowałam się tym tematem bardziej. Przeczytałam ustawę o pomocy osobom uprawnionym do alimentów, przeanalizowałam raporty składane przez MOPS y w całym kraju. I co z tego wynika? Ustawa była napisana w 2007 roku i tam zapisano próg uprawniający do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego na kwotę 725 zł. Do dziś ta kwota się nie zmieniła. To już 7 lat, prawie 8. Ustawa chyba była przygotowana przez rząd PiS. Wertowałam strony Ministerstwa Polityki Socjalnej, nikt nie chce przy tym "majstrować”.
Przez 7-8 lat wszystkie wskaźniki ekonomiczne zmieniły się, ale próg wciąż ten sam. Matki muszą się "puszczać" ( przepraszam za dosadność), aby zapewnić dzieciom byt, a polski wymiar sprawiedliwości ma bardzo marne narzędzia do egzekwowania wyroków alimentacyjnych. Mój komornik rozkłada ręce i mówi, ze nie może nic więcej zrobić, bo były mąż nie wykazuje dochodów. A ja wiem, że pracuje na czarno. Nie stać mnie jednak na detektywa, który to udowodni, tak aby moje dowody były wiarygodne w sądzie.
Ściągalność alimentów w Europie Zachodniej wynosi około 90%. W Polsce 14-20%. Daje do myślenia? Daje.
Tu potrzeba zmiany systemowej. Rozmawiałam z posłanką z Częstochowy na ten temat, napisałam do wszystkich posłów z Komisji Polityki Socjalnej, do różnych fundacji, do Rzecznika Praw Dziecka, do mediów. Odezwali się tylko od Rzecznika Praw Dziecka, nie wnosząc nic nowego do tego, co już wiem.
Takich matek jak Pani bohaterki i ja jest tysiące. Codziennie walczymy z trudami codziennego życia, zastanawiając się za co kupić dzieciom jedzenie, książki do szkoły. A ojcowie dzieci uciekają od odpowiedzialności. Prof. Zimbardo w jednym ze swoich wywiadów powiedział, że rola kobiety w Polsce jest szalenie trudna. Bo nie dość, że większość pracuje zawodowo, to jeszcze wypada być Matką-Polką. Zorganizowaną, zadbaną, zawsze w doskonałym humorze itd.
(…) Trzeba coś zrobić z tym polskim prawem, aby ojcowie nie mieli możliwości uchylania się od płacenia alimentów. Trzeba mówić, pisać, pukać. Ktoś się w końcu tym zainteresuje. (…) To jest ciężka i trudna walka ale się uda.