Obiektywizm w dziennikarstwie nie istnieje – poza pisaniem o giełdzie czy wyścigach konnych.
Obiektywizm w dziennikarstwie nie istnieje – poza pisaniem o giełdzie czy wyścigach konnych.

Monika Olejnik, zdenerwowana słowami Zbigniewa Ziobry o prezydencie Bronisławie Komorowskim, przerywa wywiad i wstaje od stołu w Radiu Zet. Leszek Miller mówi o Janinie Paradowskiej, że „codziennie ofiarnie pracuje na rzecz PO i rządu” i „zaklina rzeczywistość”. Dziennikarzom dostaje się, kiedy wyrażają swoje poglądy. Kiedy okazują emocje. Słusznie?

REKLAMA
Nie. Bo rację miał Hunter S. Thompson pisząc, że nie istnieje coś takiego jak obiektywne dziennikarstwo. „Darujcie więc sobie szukanie tego obiektywizmu – czy pod moim nazwiskiem, czy czymkolwiek innym. Poza, może, pisaniem o giełdzie czy konne wyścigach, nie ma czegoś takiego jak obiektywne dziennikarstwo. Samo sformułowanie jest pełne pompatycznej sprzeczności” – pisał dziennikarz.
Rysunki techniczne zamiast gazet i Twittera
Zresztą, gdyby faktycznie wszyscy dziennikarze byli światopoglądowo neutralni, pracowaliby w agencjach prasowych, ograniczając się tylko do podawania faktów i pisania depesz. Bez publicystyki. Nie miałoby racji bytu istnienie „Gazety Wyborczej” i „Gazety Polskiej”. TVN i TV Republika. Wystarczyłby jeden tygodnik opinii, w którym nikt nie wygłaszałby opinii.
Gdybyśmy wszyscy byli światopoglądowo zunifikowani, tysiące ludzi nie śledziłyby dziennikarzy na Twitterze i Facebooku – tam, gdzie liczy się szybkość, konkret, celna obserwacja, cięta riposta. Czytalibyśmy tylko neutralne światopoglądowo instrukcje obsługi maszyn. Bez emocji, bez kontrowersji. Tylko fakty, dane, rysunki techniczne. Tu należy przykręcić śrubkę.
Śruby nawzajem dokręcają sobie w swoim programie „Dwie prawdy” Roman Kurkiewicz i Jan Wróbel – poglądy obydwu panów są szeroko znane. Wyraziste i skrajnie odmienne. I dobrze, bo z filtrowania dwóch rzeczywistości powstaje nowa jakość. Nawet, jeśli się nie zgadzają.
Redakcyjna linia demarkacyjna
Kurkiewicz uważa, że głośne artykułowanie przez dziennikarza własnych poglądów ułatwia odbiorcom ocenę ich pracy, bo dopiero wówczas można zobaczyć, czy ze swojego punktu widzenia potrafią zaoferować odbiorcom wartościowy materiał, opis, interpretację zdarzeń i zjawisk.
Roman Kurkiewicz, publicysta

Każdy dziennikarz i dziennikarka, podobnie jak każdy człowiek, ma poglądy polityczne, to że czasami zachowuje się w tej sprawie, jak molierowski pan Jourdin, który odkrył, że całe życie mówi prozą tylko nic o tym nie wie, nie zmienia stanu rzeczy. Jak w dziennikarstwie wyraża się (raczej broni i propaguje niż krytykuje) swoje poglądy? Wybierając tematy, rozmówców, i na końcu argumentację – wszystko to są wybory polityczne.

Z takim podejściem zgadza się medioznawczyni Agnieszka Morzy. – Każdy ma prawo do swoich poglądów politycznych bez względu na to, czy jest dziennikarzem czy wykonuje inny zawód. Zawsze przywołuję przykład Stanów Zjednoczonych i tamtejszego rynku medialnego, gdzie całe stacje mają swoje określone linie programowe, a dziennikarzy dobiera się według klucza światopoglądowego, w zależności od tego, czy sympatyzują z Republikanami czy Demokratami. Oczywiste jest, że tak to działa. W Polsce mamy z tym kłopot, jesteśmy idealistami, oczekujemy od dziennikarzy 100-proc. obiektywizmu, to nasza idée fixe – mówi. Ddoaje, że media zmieniły swoją rolę – nie tylko informują, ale też kształtują opinię.
Poglądowo przezroczyści
Kurkiewicz dodaje: – Jestem przekonany, że ci z nas zapewniający o swojej przezroczystości poglądowej, o swoim statusie niezależnego, nieobciążonego poglądami obserwatora, który sine ira et studio podaje opis świata i jego problemów jakimi są naprawdę – w najlepszym razie są mało samoświadomym ignorantem, w innym – nawet manipulatorami.
Zachowanie Moniki Olejnik świadczy o tym, że dała się ponieść emocjom – może i błąd. „Nieprofesjonalne” – piszą internauci. "Nie zachowuje się jak dziennikarz, ale stronnik jednej z opcji", "admiratorka PO-wiackiej władzy" – piszą inni, zarzucając jej brak obiektywizmu.
Jasne, dziennikarz powinien panować nad emocjami i tak prowadzić rozmowę, by jego poglądy nie dominowały. Co nie znaczy, że ich nie ma. Nie zakładajmy jednak, że czytelnik/widz/słuchacz jest głupi – jeśli słyszy/widzi/czyta tendencyjne pytania i napastliwy styl prowadzenia rozmowy, świetnie to wychwyci. Ze szkodą dla dziennikarza, który dostanie etykietkę „nierzetelny”, „tendencyjny”.

We współczesnym dziennikarstwie coraz trudniej mówić o bezstronności i obiektywności (w rozumieniu nie wyrażania określonych poglądów), zresztą nie mam pewności, czy odbiorcy współczesnych mediów oczekują od dziennikarzy "bycia pośrodku". Macierzysta redakcja nie jest dzisiaj jedynym miejscem do przekazywania informacji i wyrażania opinii, a subiektywność staje się gwarantem bycia w obiegu, bycia słyszanym (vide: Twitter, Facebook).

Nikogo nie interesują gadające głowy pudrujące rzeczywistość.
Nie udawajmy maszyn
Co jest przekroczeniem dziennikarskiego obowiązku? Choćby przykład z ostatnich dni, okupowanie instytucji państwowej. – Osobno traktuję incydent w PKW, bo trudno tutaj mówić o robocie dziennikarskiej - nawet jeśli rozumiemy ją bardzo szeroko. Okupowanie instytucji państwa nie mieści się w żadnym szablonie i standardzie współczesnego dziennikarstwa – dodaje Muszyński.
Jednak emocje są – i będą – integralną częścią dziennikarstwa, choć goniąc iluzję „bezstronnego przekazu” próbujemy je ukrywać, uładzać, pomniejszać. – W jakimś sensie, nie zawsze z korzyścią, konformistycznie uładzamy swoją ekspresję i spychamy uczucia w iluzoryczny niebyt. W konfrontacji z socjotechnicznymi manipulatorami jakimi często bywają zawodowi politycy – jest to raczej wada niż zaleta oraz osłabienie swojej pozycji w rozmowie. Myślenie i uczucia są nierozerwalnym duetem w czymś co jest ludzką aktywnością intelektualną – nie wyrażając swoich uczuć udajemy maszyny do liczenia, obserwowania, którymi nie jesteśmy. Podstawowym prawem dziennikarza jako zawodu jest pozostanie człowiekiem, inaczej jest to źle wybrany zawód, o powołaniu nie wspominając – mówi Kurkiewicz. I dodaje: teleskopy, magnetofony i kamery nie miewają powołania.