
W "Polityce" często można przeczytać teksty uderzające w przedsiębiorców, którzy unikają płacenia wysokich podatków. Okazuje się jednak, że sam tygodnik ma na sumieniu podobne "grzeszki". Wydawca gazety w kryzysie przemianował się na spółkę komandytowo-akcyjną, dzięki czemu nie zapłacił prawie miliona złotych podatku dochodowego.
REKLAMA
"Którędy do raju", "Kraje-raje podatkowe", "Nie żal mi Cypryjczyków" – to tytuły niektórych tekstów, które pojawiały się na łamach "Polityki", a w których krytykowano ucieczki przedsiębiorców do rajów podatkowych. Jak przypominają autorzy bloga "Polska na bogato", Jacek Żakowski krytycznie pisał nawet o tych biznesmenach, którzy tworzyli spółki komandytowo-akcyjne, by zachować w firmie więcej zysku.
I nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ta krytyka odnosi się do samego tygodnika. Wydawca, czyli Spółdzielnia Pracy Polityka, już w listopadzie 2012 roku zmienił formę działalności ze spółdzielni na spółkę komandytowo-akcyjną, co przyniosło mu korzyści podatkowe.
Zadziałało. Polityka jako spółdzielnia miała w 2012 roku 51 mln przychodów ze sprzedaży, 2,7 mln zysku brutto z działalności gospodarczej i zapłaciła od tego 1,057 mln złotych podatku dochodowego. W 2013 roku już jako spółka komandytowa wykazała 46 mln zł przychodów, 2,1 mln zł zysku i okrągłe zero podatku dochodowego. Czytaj więcej
Obłuda? Hipokryzja? Autorzy bloga, na którym opisano sprawę, zwracają uwagę, że "takich numerów" na rynku prasowym nie robi nikt.
"Politykę" w końcu dosięgła sprawiedliwość. W tym roku rząd postanowił ograniczyć przywileje spółek komandytowo-akcyjnych i pobierać podatek. Wszystko po to, by - jak pisał Żakowski - przedsiębiorcy przestali "okradać własne państwo".
Źródło: "Polska na bogato"